Grupa Eko-Tur Instytut Kształceni Eko-Tur Doradztwo Prawne Eko-Tur Baza Nauczycieli Edurada PrimoPsyche
powrót

Jesteś tutaj: Strona główna \ Biblioteka pedagogiczna \ Dziecięca kreatywność

Dziecięca kreatywność

08:40 09-02-2018

Dla kogo: Rodzice

Kategoria: Wychowanie

Czy dzieci XXI wieku wiedzą, co to kreatywność? Czy potrafią być twórcze? Czy jako rodzice wspieramy tę umiejętność, czy wręcz przeciwnie? Czy kreatywność jest dziś jeszcze potrzebna?

Prowadząc szkolenia, spotykam się codziennie z nauczycielami z różnych części kraju, rozmawiam z nimi, słucham opowieści o ich sukcesach oraz trudnościach. Często powtarzającą się skargą jest opowieść o braku kreatywności współczesnych uczniów i ich roszczeniowej postawie. Te dzieci czekają, aż ktoś coś z nimi zrobi, same zupełnie nie potrafią zorganizować sobie czasu i zabawy – narzekają nauczyciele.

Bardzo rozumiem frustrację pedagogów. Wydaje mi się jednak, że ten akurat problem jest z jednej strony nieco … przesadzony, z drugiej zaś – wykreowany przez nas, dorosłych, rodziców i nauczycieli.

Wielokrotnie już pisałam o tym, że XXI wiek charakteryzuje się tym, że rynek już dawno przestał zajmować się ZASPOKAJANIEM potrzeb – teraz głównie je KREUJE. Dzieje się tak w wielu dziedzinach życia – również w edukacji i wychowaniu.

Sklepy i strony internetowe mamią dzieci i rodziców plejadą zabawek, które koniecznie MUSZĄ mieć. Kiedy tylko na ekrany wchodzi nowy film animowany, półki zapełniają się gadżetami z bohaterami tego filmu. Fan aut może mieć więc nie tylko zabawkę – Zygzaka McQueena, ale również zeszyt, ołówek, piżamkę, zestaw naklejek, pudełko na kanapki, worek, koszulkę – wszystko z ulubionym bohaterem. Niezbędne również wydaje się zakupienie figurek wszystkich bohaterów ulubionego filmu, aby dziecko mogło się nimi bawić. Kupujemy więc i kupujemy, aż do czasu wejścia na ekrany kolejnego filmu z kolejnym zestawem bohaterów. Rynek jest szczęśliwy, my mamy poczucie bycia dobrymi rodzicami, a dziecko… nie ma szans na rozwijanie wyobraźni!

Czym bowiem jest kreatywność, której według nauczycieli nowemu pokoleniu brakuje? Jest umiejętnością zrobienia czegoś z niczego, umiejętnością wykorzystania nieoczywistych rozwiązań, zastąpienia realności – wyobraźnią. Moje pokolenie było zmuszone do wykazywania się kreatywnością – w latach osiemdziesiątych, gdy dorastałam, bardzo realnie nic nie było, zatem trzeba było sobie „jakoś” radzić – zrobić, wymyślić, dostosować. Dziś dzieciaki nic nie muszą kombinować – wszystko mają podane na talerzu. Nic dziwnego zatem, że z kreatywnością bywa kiepsko, skoro nie ma okazji by ją ćwiczyć.

Wydaje mi się jednak, że nie wszystko stracone. Kreatywność i wyobraźnia są nieodłącznymi towarzyszami dziecka i nie dają się tak łatwo stłumić, nawet w trudnym warunkach posiadania wszystkiego. Obserwowałam w ostatnich dniach mojego pięciolatka i jego zabawy. Najpierw usłyszałam pełne zaangażowania dialogi – okazało się, że rozmawiają ze sobą resorówki. Natychmiast poczułam potrzebę biegnięcia do sklepu i kupienia młodemu człowiekowi figurek ludzików, aby mógł spokojnie odgrywać swoje scenki. Uświadomiłam sobie jednak, że … nie ma potrzeby! Samochody rozmawiały ze sobą z zaangażowaniem i emocjami, a syn nie widział w tym żadnego problemu. Kilka dni później te same autka stały się wojownikami kung-fu, bywały też wielodzietną rodziną… I tak właśnie być powinno. Nie wszystko musi być dosłowne, nie wszystko musi być trójwymiarowe, na baterie, gotowe do działania. Wczorajszego wieczoru zastałam syna leżącego na podłodze, na posłaniu z kołdry, w otoczeniu pudełek z zabawkami, z których zbudował sobie „domek”. Wspominając własne namioty z koca na krzesłach, pozwoliliśmy mu w nim zasnąć. Kreatywność potrzebuje przestrzeni, by się rozwijać.

I na tym chyba powinna polegać nasza – dorosłych – rola w rozwijaniu kreatywności. Na zostawianiu jej przestrzeni, na tworzeniu okoliczności, w której da się z niej korzystać. Nawet w klasie z tablicą multimedialną szary papier i kredki mogą okazać się hitem. Nawet na super placu zabaw dzieci z radością przyjmą puste kartony i kawałki desek, z których można stworzyć własne konstrukcje. Do rozwoju kreatywności potrzeba przestrzeni, czasu i współpracy. Oby nasze dzieci – tak jak my kiedyś – miały ich jak najwięcej!

 

Karolina Isio-Kurpińska

Zapraszamy do dyskusji na temat artykułu na naszym facebooku


Dodaj komentarz

Nie możesz pisać komentarzy zanim się nie zalogujesz.. Logowanie tutaj.

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy

Zadaj pytanie

x

Zapisz się na newsletter

x