Grupa Eko-Tur Instytut Kształceni Eko-Tur Doradztwo Prawne Eko-Tur Baza Nauczycieli Edurada PrimoPsyche
powrót

Jesteś tutaj: Strona główna \ Biblioteka pedagogiczna \ Dziecko z autyzmem – jak przybysz z innej planety - część 2

Dziecko z autyzmem – jak przybysz z innej planety - część 2

09:46 11-04-2018

Dla kogo: Nauczyciele , Rodzice

Kategoria: Wychowanie , Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi

W zaburzeniach spektrum autyzmu zmysły dziecka działają nieco inaczej niż w przypadku jego neurotypowych równieśników. Dziś o tym, jak człowiek z autyzmem postrzega świat.

 

Pierwszą część artykułu znajdą Państwo TUTAJ.

 

Zaburzenia postrzegania

W rozwoju układu nerwowego zmysły dotyku, smaku i węchu kształtują się najwcześniej. Zazwyczaj są preferowane przez dzieci z autyzmem.

Zmysł dotyku informuje o rzeczach znajdujących się poza naszym ciałem (dotyk poznający dłonią, ustami) oraz o doznaniach płynących z wnętrza organizmu (np. świadomość w jakim ułożeniu są części ciała lub napięcia mięśni). Doznania dotykowe oswajają z nieznanym. Dotknięcie rzeczy nowych i namacalne ich poznanie obniża lęk przed nimi. Zaburzenia zmysłu dotyku mogą wystę­pować w postaci nadwrażliwości, obniżonej wrażliwości lub tzw. zakłóceń wewnętrznych. Wszystkie te formy zaburzeń prowadzą do zablokowania dotykowych działań poznawczych, co zamyka drogę rozwoju pojęciowego. Dzieje się tak dlatego, że informacje odbierane za pomocą wzroku nie mogą być integrowane z dotykowymi, nadającymi im cechy realności i trójwymiarowości. A jest to podstawa dla tworzenia się pojęć, czyli re­prezentacji umysłowych (Olechnowicz 2004). Zaburzenia zmysłu dotyku uniemożliwiają również zaspokojenie podstawowej potrzeby - kontaktu. Opisuje to Tempie Grandin (1995, s. 26): „Jeśli chodzi o bodźce dotykowe, ja i wiele dzieci autystycznych znajdujemy się w sytuacji bez wyjścia. Nasze ciała wołają o kontakt z ludźmi, lecz gdy do niego dochodzi, wycofujemy się z bólem i zakłopotaniem. Rozpaczliwie chciałam być kochana — przytulana. Jednocześnie unikałam dotyku. Uciekałam, choć nie chciałam tego".

Wiele dzieci z autyzmem zadaje sobie ból, np. przez uderzanie o twardy przedmiot, szczypanie czy gryzienie pewnych fragmen­tów ciała. Te dostarczane samemu sobie doznania poddają się kontroli — dziecko może samo decydować o ich intensywności i czasie trwania. Ich celem jest zagłuszanie innych, trudniejszych do zniesienia doznań. Tego typu zachowania dość powszechne podejmują również ludzie o niezaburzonym rozwoju. Po traumatycznych przeżyciach (np. śmierci bliskiej osoby) redukują trudne emocje przez np. uderzanie głową, szarpanie włosów… U osób o typowym rozwoju zachowania te mają charakter doraźny i z czasem zanikają, natomiast u dzieci z autyzmem przecho­dzą w utrwalające się działania nawykowe.

Dzieci autystyczne doświadczają szeregu bardzo przykrych doznań wewnętrznych, pojawiających się bez uchwytnej przyczyny. Często towarzyszy im swoista „aura", mająca różnorodną postać. Obserwo­wałam obrzęki twarzy (głównie u nasady nosa) i ust, szybko pojawia­jący się gęsty osad na zębach, plamy na twarzy (białe kleksy, czerwone punkciki); często towarzyszył temu krzyk lub płacz. Reakcją na te symptomy zawsze były jakieś formy autoagresji: ugniatanie twarzy i głowy, szarpanie się za policzki, uderzanie głową lub rękami w twarde powierzchnie. Doraźną ulgę w takich sytuacjach przynosiły dziecku silne, uciskowe masaże głowy. Aby uciec od tak trudnych doznań czucio­wych, dzieci często odcinają się od wszelkich bodźców zewnętrznych. Jednak ta autystyczna obrona prowadzi do znacznego zubożenia do­znań zmysłowych, a w konsekwencji - do zaburzeń rozwojowych (również dzieci z chorobą sierocą obserwuje się liczne zaburzenia i upośledzenia wynikające z barku dopływu bodźców).

U dzieci z autyzmem nieprawidłowo mogą funkcjonować zmysły smaku i węchu. Zaburzenia w tych obszarach przyjmują postać nadwrażliwości, obniżonej wrażliwości lub zakłóceń we­wnętrznych. Manifestuje się to unikaniem pewnych doznań lub ich uporczywym poszukiwaniem, co powoduje pro­blemy z odżywianiem. Dzieci unikają wielu pokarmów, ograniczając się do monotonnej diety, opartej na kilku produktach. Wybierając pokarm, kierują się nie tylko smakiem i zapachem, ale też jego konsystencją              i wyglądem. Dość często spożywają produkty niejadalne. Znany mi czteroletni chłopiec uporczywie zjadał małe kawałki papieru, kredki świecowe, gumki do ścierania i kępki kurzu, przy stosunkowo ubogiej tolerancji produktów jadalnych.

Wzrok ma największy wśród zmysłów zasięg działania i jest najbardziej wykorzystywanym kanałem sensorycznym. Zaburzenia percepcji wzrokowej, wynikające z nieprawidłowej wrażliwości, mogą być stosunkowo szybko zdiagnozowane w oparciu o obser­wację określonych zachowań wzrokowych dziecka. Jednak u dzieci z autyzmem często występują również inne zaburzenia o podłożu neurologicznym. Zdarza się tzw. widzenie fotograficzne, charakteryzu­jące się brakiem procesu ogarniania wzrokiem oglądanego obiektu. Po jednym tylko rzucie oka dzieci potrafią zatrzymać w pamięci skomplikowane obrazy. Narząd wzroku działa w tych przypadkach prawidłowo, mózg rejestruje to, co przekazały do centralnej części analizatora receptory wzroku, ale bez świadomego, analizującego rozpoznawania przedmiotu. Tak widział utalentowany plastycznie Steven Wiltshire opisywany przez Olivera Sacksa (1999, za: Olechnowicz 2004). Przenosił on na papier widziane uprzednio obiekty architektoniczne ze wszystkimi szczegółami. Rysował, zaczynając od dolnego rogu arkusza, bez skupiania się, wysiłku i emocji, „kopiu­jąc" swą pamięciową kliszę.

Inne zaburzenie percepcji wzrokowej to widzenie fragmentarycz­ne lub analityczne, czyli dostrzeganie pojedynczych elementów bez umiejętności dokonywania ich syntezy. Dziecko widzi oczy, nos, usta, ale nie spostrzega twarzy jako całości. Nie wie następnym razem czy są to te same oczy i nos, ponieważ nie rozpoznaje twarzy, nie odczy­tuje jej wyrazu.

Ponadto dzieci z autyzmem często mają ograniczoną przerzutność spojrzenia. Fiksują wzrok na jednym określonym bodźcu i nie kontrolują otoczenia rozglądając się wokół. W wielu przypadkach mają również problem z równoczesnym przyjęciem doznań z dwu lub więcej receptorów. Jeśli patrzą, unikają dotykania; gdy dotykają, odwracają wzrok. Jednoczesne przyjęcie bodźców z obu analizatorów jest dla dziecka zbyt trudne ponieważ przeciąża wrażliwy system nerwowy.

Narząd słuchu tworzą: ucho zewnętrzne, przewód słuchowy oraz ucho wewnętrzne, ściśle związane z narządem równowagi. Dlate­go celowe wydaje się jednoczesne analizowanie słuchu i poczucia równowagi. Przy nadwrażliwości słuchowej dziecko dobrze toleruje produkowane przez siebie dźwięki- nawet bardzo głośne, ale unika dźwięków pocho­dzących z innych źródeł. Boi się ich i potrafi się od nich odciąć. Ilustrację nadwrażliwości słuchowej stanowi wypowiedź Grandin (1995, s. 13): „Ból, jaki przenikał moją głowę, kiedy wyła syrena, był nie do wytrzymania. Nawet gdy zatykałam uszy, ostry dźwięk wdzierał się w nie — aż rzucałam się na podłogę i zaczynałam krzyczeć".

Świat dziecka o obniżonej wrażliwości słuchowej jest z kolei zbyt cichy, stąd próby ożywienia go poprzez produkowanie dźwięków takich jak krzyk czy łomot oraz koncentrowanie się na nieza­leżnych bodźcach dźwiękowych (preferowane są wibrujące głośno urządzenia, jak pralka czy odkurzacz). Niektóre dzieci nie­ustannie słyszą pewne dźwięki. Czasem koncentrują się na doznaniach płynących z własnego ciała, wsłuchują się w bicie serca czy pracę układu trawiennego. Kołyszą przy tym głową lub całym ciałem, cza­sem przyjmują pozycje dziwne z punktu widzenia grawitacji.

 

Ciąg dalszy za tydzień!

Redaktor portalu edurada.pl

Zapraszamy do dyskusji na temat artykułu na naszym facebooku


Dodaj komentarz

Nie możesz pisać komentarzy zanim się nie zalogujesz.. Logowanie tutaj.

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy

Zadaj pytanie

x

Zapisz się na newsletter

x