Grupa Eko-Tur Instytut Kształceni Eko-Tur Doradztwo Prawne Eko-Tur Baza Nauczycieli Edurada PrimoPsyche
powrót

Jesteś tutaj: Strona główna \ Biblioteka pedagogiczna \ Jeszcze jedna różnica

Jeszcze jedna różnica

08:07 07-03-2013

Dla kogo: Nauczyciele , Rodzice

Kategoria: Dobre praktyki

Jestem stałą czytelniczką Waszego portalu edurada.pl i z dużym zaciekawieniem śledzę, jak polska oświata wypada na tle różnych światowych systemów edukacyjnych. Od wielu lat mieszkam w Nowym Jorku.

Zajmuję się pracą z ludźmi, daję im wsparcie w różnych sytuacjach kryzysowych. Z tego powodu system oświaty amerykańskiej pozostaje w kręgu moich zainteresowań, trafiają do mnie osoby, które nie radzą sobie ze względu na swoją wrażliwość i szczególny odbiór rzeczywistości.

Pamiętam, jak wyglądała szkoła, kiedy mieszkałam i uczyłam się w Polsce, więc moje uwagi oparte są na obserwacjach z zewnątrz.

W niedawnej przeszłości, kiedy dziecko przyjeżdżało z Polski do USA, zwykle kwalifikowano je do klasy o poziom wyżej. Oznaczałoby to, że poziom przekazywanej wiedzy w Polsce jest wyższy niż w Stanach. Wydaje mi się to interesujące, porównując ilość godzin, jakie spędzaliśmy wówczas w szkole, i jak wiele mieliśmy jeszcze czasu na popołudniowe zabawy. Nasze lekcje przeplatane były krótkimi przerwami, podczas których mogliśmy się zrelaksować i pobawić. Będąc już w Stanach mogę obserwować, jak wiele czasu przebywają w szkołach amerykańscy uczniowie.

Szkoły amerykańskie przyjęły model, zdaje się brytyjski, w którym uczeń ma lekcje od godziny 9.00 do godziny 15.00. W tym modelu nie ma zbyt dużo przerw - tylko pół godziny na lunch oraz kilkanaście minut tzw. „recess”, czyli tzw. duża przerwa.

Pozostały czas wypełniony jest ciągłą pracą, wymaga on od uczniów nieustannej koncentracji. Patrząc z perspektywy mojego doświadczenia z Polski byłam zadziwiona, jak wiele czasu uczniowie spędzają w szkole, i jak wiele się od nich wymaga.

Mamy przecież własne doświadczenia dorosłych - w pracy wszyscy, co pewien czas robią dłuższe lub krótsze przerwy, idą się napić kawy czy porozmawiać ze współpracownikami. I ta zasada obowiązuje nie tylko w Polsce i Ameryce, jest to popularne na całym świecie. Natomiast od dzieci w szkole słyszałam np., że za rozmowy w klasie wyciągane są konsekwencje, z czego można wyciągnąć wnioski, że ten system w dużej mierze oparty jest na dyscyplinie.

Mam świadomość, że szkoły w Stanach są różnorodne, w zależności od środowiska oraz regionu, w którym się znajdują. Niezależnie od tego, poziom nauczania nie jest najwyższy. Chcę zwrócić jeszcze uwagę, że w szkole amerykańskiej przywiązuje się większą uwagę do uczenia umiejętności praktycznych i w tym zakresie model ten ma przewagę nad szkołą polską, która skupia się głównie na przekazywaniu wiedzy teoretycznej.

Moje uwagi są powierzchowne i pokazują różnicę z pozycji laika, patrzącego z zewnątrz. Wiem, że różnic jest więcej, ale powinni się nimi zająć eksperci. Będzie to z korzyścią dla obu systemów oświatowych. Bardziej interesują mnie problemy na styku rodzice-dzieci  i chciałabym się jeszcze z Wami podzielić moimi przemyśleniami w tym zakresie.

Zapraszamy do dyskusji na temat artykułu na naszym facebooku


Dodaj komentarz

Nie możesz pisać komentarzy zanim się nie zalogujesz.. Logowanie tutaj.

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy

Zadaj pytanie

x

Zapisz się na newsletter

x