Grupa Eko-Tur Instytut Kształceni Eko-Tur Doradztwo Prawne Eko-Tur Baza Nauczycieli Edurada PrimoPsyche
powrót

Jesteś tutaj: Strona główna \ Biblioteka pedagogiczna \ Klient nasz pan?

Klient nasz pan?

08:37 15-12-2014

Dla kogo: Dyrektorzy , Nauczyciele

Kategoria: Rozwój osobisty

Na temat współpracy z klientem napisano już tysiące poradników. Sama ciągle się ucząc i doskonaląc swoją pracę z klientem, zwracam często uwagę na to jak jestem obsługiwana w różnych punktach usługowych. I moje obserwacje nie są niestety budujące.

Na temat współpracy z klientem napisano już tysiące poradników. Ja sama przeczytałam kilkanaście pozycji uznanych za bestsellery. Mają one nauczyć początkujących sprzedawców zwanych też handlowcami trudnej sztuki sprzedaży. Celowo używam tutaj słowa sztuki- aby bowiem doszło do transakcji kupno-sprzedaż, uważa się niejednokrotnie, że należy wykazać się nie lada umiejętnościami z pogranicza magii. I choć bardzo często zgadzam się z poradami zawartymi w książkach to uważam, że nic jednak nie zastąpi uśmiechu i odrobiny życzliwości. Sama ciągle się ucząc i doskonaląc swoją pracę z klientem, zwracam często uwagę na to jak jestem obsługiwana w różnych punktach usługowych. I moje obserwacje nie są niestety budujące. 

Kilka dni temu rozmawiałam z kolegą prowadzącym stowarzyszenie najemców w galeriach handlowych. Mówił mi, że najemcy często narzekają na wysokie czynsze, brak elastyczności właścicieli galerii ale przede wszystkim na brak klientów. I gdy ten podstawowy czynnik zawodzi to rodzą się ludzkie dramaty. Postanowiłam się bliżej przyjrzeć temu zjawisku. W sobotę byłam w galerii handlowej. Jednej z największych w moim mieście. Miałam trzy godziny aby przedzierając się przez tłumy ludzi załatwić swoje sprawunki. I gdzie te pustki?-pomyślałam, gdzie ten brak klientów? Z głośników płynęła świąteczna muzyka skłaniająca ludzi do częstszego sięgania po portfel. Idąc główną aleją galerii dostrzegłam, że w jednym ze sklepów Pani sprzedawczyni wiesza plakaty informujące o 50% obniżce cen. Sklep aspirujacy do miana sklepu ekskluzywnego. Wchodzę i pani wita mnie cichym warknięciem w odpowiedzi na moje pozdrowienie. Pytam czy mają czarne bluzki i słyszę kolejne warknięcie- Nie! Nie zrażona tym chciałam sie dowiedzieć czy nie mają czarnych, czy w ogóle nie mają, na co Pani mówi- Teraz to ja wieszam plakaty. Impreza jest jutro. Proszę przyjść jutro to może coś znajdę. Tylko bezgraniczne zdziwienie pozwoliło mi bezgłośnie wyjść ze sklepu i jeszcze kiwnąć głową na do widzenia. Pani nadal wieszała plakaty. Ciekawe, co na to właściciel, który wraz ze stowarzyszeniem walczy o mniejszy czynsz, bo klientów mało. Następnym krokiem było biuro podróży. Duże, ogólnopolskie, wszystkim znane. W środku miła dla ucha muzyka, pustki i dwie panie. Doradcy klienta. Z uśmiechem przysiadam się do najbliżej siedzącej, ale zanim na dobre sie rozgościłam słyszę- Ale proszę do koleżanki! Przecież chora jestem! Aby chorej pani nie robić kłopotu siadam obok i pytam czy pomoże mi w podanym terminie znaleźć wycieczkę. Ale, nim kończę podawać parametry, pani wkłada w usta gumę do żucia i mówi- NIC nie znajdziesz. Pytam dlaczego? Pomijam  szybką formę przejścia na ty. Bo nie ma nic w tym terminie. Ale absolutnie nic? Żadnego kierunku? No jest ale tam jest inna flora bakteryjna ale pewnie nigdy nie byłaś za granicą to i skąd masz wiedzieć ?Z dziećmi się tam nie lata. Moje zdziwienie sięga zenitu i bez słowa opuszczam biuro. Dzwonię do kolegi i radośnie oznajmiam, że znalazłam panaceum- Uśmiech. Niech poradzi właścicielom aby pracownicy uśmiechali się, byli życzliwi i pomocni a sytuacja choć częściowo się poprawi.

Setki podręczników, szkoleń i obserwacji nie dadzą rezultatu kiedy my sami nie stoimy frontem do klienta. Kiedy nie lubimy swojej pracy i nie ma w nas woli współpracy. Moim zdaniem, bardzo ważna jest komunikacja z klientem, poznanie jego potrzeb. Tylko trzeba chcieć. I na nic wszystkie promocje, gratisy i podobne akcje, kiedy nie ma w nas chęci sprzedaży.

Dziś rano otrzymałam sms od sklepu z którego zostałam wyproszona- Serdecznie zapraszamy klientów do zakupów w naszych placówkach i konsultacji z naszymi doradcami. Z telefonem w ręku wbiegam do szkoły wraz z moim dziećmi. Spóźniona, zdenerwowana. Popędzam syna do szatni jednocześnie rozpinając córce kurtkę. Podchodzi do mnie Pani Woźna i pyta, czy może potrzebuję pomocy? Widzę, że chyba się Pani spieszy- mówi, to może ja pomogę dzieciom się rozebrać i przygotować do lekcji? Ale czy to nie będzie dla Pani problem?- pytam. Ależ skąd. Ja po to tutaj jestem a poza tym, bardzo lubię dzieci. Codziennie widuję zabieganych rodziców i zawsze staram się im pomóc. Wie Pani, uśmiecham się, zagaduję, pomogę zdjąć dziecku kurtkę. I to działa- stres opada. Spokojnie jadą do pracy bo wiedzą ,że dziecko trafiło w dobre miejsce. Czasami nawet końcem roku przychodzą i dziękują. A ja czuję się zawsze na swoim miejscu. Taką mamy wizję szkoły i ja cieszę się że również mogę w jej realizacji uczestniczyć.

Jakże inny pogląd na współpracę z  - możemy chyba to tak nazwać - klientem zaprezentowała Pani Woźna. Otwarta, uśmiechnięta, życzliwa. Nie potraktowała mnie jak natrętnego klienta tylko szybko zdiagnozowała moje potrzeby i na nie odpowiedziała. Tylko tyle. Albo aż tyle.

Zapraszamy do dyskusji na temat artykułu na naszym facebooku


Dodaj komentarz

Nie możesz pisać komentarzy zanim się nie zalogujesz.. Logowanie tutaj.

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy

Zadaj pytanie

x

Zapisz się na newsletter

x