Grupa Eko-Tur Instytut Kształceni Eko-Tur Doradztwo Prawne Eko-Tur Baza Nauczycieli Edurada PrimoPsyche
powrót

Jesteś tutaj: Strona główna \ Biblioteka pedagogiczna \ Moje potyczki w pracy metodą projektu

Moje potyczki w pracy metodą projektu

08:38 27-02-2014

Dla kogo: Dyrektorzy , Nauczyciele

Kategoria: Dydaktyka , Dobre praktyki

Jestem nauczycielką edukacji wczesnoszkolnej. W swojej pracy staram się wykorzystywać różne metody, aby uatrakcyjnić szkolną rzeczywistość uczniów, wydobyć ich kreatywność.

Jedną z nich jest metoda projektów, do której odwoływałam się szczególnie często, realizując staż na stopnień nauczyciela dyplomowanego. Metoda ta była związana z realizacją zadań, wynikających z regulaminów konkursów, do których wraz z uczniami przystępowałam.

Ten najważniejszy dotyczył  Janusza Korczak, człowieka bliskiego mi od zawsze. „Co jest dla mnie najważniejsze ? Wartości Janusza Korczaka w szkole XXI wieku.” – tak dokładnie brzmiało hasło ogólnopolskiego konkursu. Uznałam, że rok 2012, ogłoszony Rokiem Janusza Korczaka, należy przybliżyć moim uczniom, dzieciakom z II klasy. Od początku czułam, że temat konkursowy „jest mój”.  Zapytałam dzieci, czy przystępujemy do projektu, ich rodziców również. Była to formalność, ponieważ wiedziałam, że moja propozycja jest intrygująca i wzbudzi zainteresowanie jednych i drugich. Uczniowie ciekawi nowych wyzwań chcą zawsze, no może prawie zawsze, doświadczyć czegoś nowego, pomoc rodziców była niezbędna. Nie myliłam się!

Cały projekt zbudowałam na piosence Marii Sadowskiej „Hymn przyjaźni (hymn „Tęczy”)”, a zwłaszcza na jej warstwie tekstowej idealnie, moim zdaniem, współgrającej            z przesłaniem wielkiego przyjaciela dzieci Janusza Korczaka. Tytuł zaczerpnęłam również   z tego tekstu: „My jesteśmy dzieci świata, czyli nasze prawa na co dzień”. Tak nazwany projekt należało zrealizować...w ciągu miesiąca. Czasu było niewiele, praca musiała przebiegać bardzo sprawnie. Efekt końcowy projektu (prezentację), należało przesłać do kuratorium oświaty w Kielcach. W trakcie zajęć edukacji wczesnoszkolnej opowiadaliśmy o Januszu Korczaku, uczyliśmy się piosenki, rozmawialiśmy o prawach dziecka, które realizują się w szkolnej rzeczywistości. Byłam oczarowana, gdy moi drugoklasiści bez problemów odnajdowali obszary szkolnej rzeczywistości, w których  dostrzegają prawo do ruchu, prawo do szacunku, prawo do własności, zdobywania wiedzy.

Oznaczało to, że nasza szkoła respektuje i realizuje prawa dziecka, o których tyle mówił Janusz Korczak. Moi uczniowie na poparcie  dyskusji, wykonali piękne prace plastyczne, które zawiesiliśmy na klasowej gazetce (wymóg regulaminu konkursu). Chyba najmocniejszy w przekazie był plakat z sercem, kluczem, rodziną, słowem miłość i zapisanymi rękoma sióstr, które chodziły do klasy, prawami dziecka wokół. Pamiętam uznanie i aprobatę na twarzy Rzecznika Praw Dziecka p. Marka Michalaka, gdy właśnie ta praca pojawiła się na ekranie, w trakcie projekcji prezentacji, podczas wręczania nagród w Kielcach. Tak właśnie zdobyliśmy nagrodę specjalną za „wyjątkowe walory pracy konkursowej” . Czasami zastanawiałam się, co wyjątkowego dostrzegło jury konkursu,  przyznając dzieciom 500 zł nagrody. Pewnie dostrzeżono szkolną rzeczywistość jednej  z wielu polskich szkół, w której prawa dziecka są respektowane, a dzieci trzymając się za ręce śpiewają „Dosyć mamy zła i łez, niech się szczęściu stanie zadość, zróbmy tęczę z naszych serc, ofiarujmy światu radość”.

Nie mogę pominąć zaangażowania rodziców moich uczniów przy pracy nad projektem. „Naciągnęłam” ich na zakup zielonych koszulek dla wszystkich, a jedna z mam uszyła 28 tęczowych serc na potrzeby nagrania piosenki. Jeden z rodziców ucznia „złożył” wszystkie działania w całość, nagrywając piosenkę (w sali gimnastycznej naszej szkoły), zdjęcia w formę filmiku trwającego niewiele ponad 5 minut i uhonorowanego nagrodą specjalną.

Naszą prezentację widzieli również radni mojego miasta na jednej z sesji, na którą mnie zaproszono. Byliśmy przecież jedyną szkołą nagrodzoną z całej Wielkopolski, widocznie uznano, że należy o tym opowiedzieć szerszej publiczności.

 

Z własnej perspektywy śmiem twierdzić, że  była to fantastyczna praca i część składowa uzyskania przeze mnie stopnia awansu zawodowego.

Zachęcam do pracy metodą projektów w edukacji wczesnoszkolnej, choćby po to, żeby zobaczyć błysk zainteresowania w oku ucznia, zaangażowanie i uznanie rodziców i wreszcie ogrom własnej satysfakcji z dobrze (tak myślę) wykonanej pracy !

Dziś również poszukuję ciekawych propozycji, które mogę realizować metodą projektów...
zresztą zupełnie niedawno, przed tygodniem, w czasie ferii zimowych zrealizowałam taki „mały projekcik” , który tym razem, poza swoją misją społeczną dał wiele radości pierwszoklasistom, dumę ich rodzicom i satysfakcję wychowawczyni.

Grażyna Tobolska- jestem z wykształcenia magistrem nauczania początkowego ( obecna edukacja wczesnoszkolna ). Od 29 lat pracuję w tej samej szkole podstawowej z dziećmi kl. I - III. Swoich uczniów traktuję podmiotowo, staram się z całych sił wspomagać ich rozwój. Kocham i wymagam. W zamian otrzymuję sympatię i przywiązanie, które są bezcenne i mobilizują mnie do twórczych poszukiwań, które wspomagają rozwój osobisty, wyzwalają energię, dając przy tym poczucie dobrze wypełnionego obowiązku.

Zapraszamy do dyskusji na temat artykułu na naszym facebooku


Dodaj komentarz

Nie możesz pisać komentarzy zanim się nie zalogujesz.. Logowanie tutaj.

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy

Zadaj pytanie

x

Zapisz się na newsletter

x