Grupa Eko-Tur Instytut Kształceni Eko-Tur Doradztwo Prawne Eko-Tur Baza Nauczycieli Edurada PrimoPsyche
powrót

Jesteś tutaj: Strona główna \ Biblioteka pedagogiczna \ Rzeczywistość wirtualnych przyjaźni

Rzeczywistość wirtualnych przyjaźni

08:38 03-08-2017

Dla kogo: Dyrektorzy , Nauczyciele , Rodzice

Masz setki „przyjaciół” na Fecebooku… Czy są oni też przyjaciółmi w życiu codziennym?

 

Sobota rano. Chwila na ciepłą herbatę i surfowanie po sieci. Najpierw sprawdzam pocztę, potem fora tematyczne - rośliny, zwierzęta, nowe trendy w psychologii społecznej. Na koniec zostawiam sobie Facebooka. Ciekawa jestem, co słychać u moich znajomych. Ponieważ mam ich około 300, ograniczam się do przejrzenia tylko tablicy i nie zagłębiam się szczegółowo w posty pojedynczych osób.
Z dużą radością przyjmuję wiadomość o nowo narodzonym dziecku mojej koleżanki. Kolejni znajomi właśnie wrócili ze słonecznej Grecji - cóż za piękne widoki! Kolega kupił nowy motocykl, następny samochód a jeszcze inny pisze, że szuka pracy. Koleżanka żali się, że ma 38 stopni gorączki, inna chwali się profesjonalną sesją zdjęciową. Czytam pobieżnie informacje z kilku dni, jeśli coś wzbudzi moją uwagę lub wywoła emocje- komentuję.
Wyłączam komputer – ok., już wiem co słychać u moich znajomych, koleżanek, przyjaciół. Czyżby?
Zamykając komputer zdałam sobie sprawę, że z niektórymi nie rozmawiałam na żywo od wielu miesięcy, a są i tacy, z którymi rozmawiałam ostatnio parę lat temu! Przy tej okazji przypomniało mi się, jakie było moje zdziwienie, kiedy odezwałam się za pomocą portalu do mojego dobrego kolegi z czasów liceum, pytając go o błahą sprawę- tytuł serii książek, które chłonęliśmy w czasach ogólniaka, a on z oburzeniem odpisał - jak śmiem go o to pytać po kilku latach milczenia!
Przyznam, że nieświadoma tego, że chyba nasza znajomość realna wygasła, ośmielona znajomością wirtualną (bo przecież komentowałam jego zdjęcia i posty oraz składałam mu życzenia urodzinowe) nie miałam oporów aby się do niego odezwać. Napotkałam jednak pretensje i niechęć. 
Początkowo, przyznaję, czułam złość i nie rozumiałam jego reakcji. Przecież uczestniczyłam w jego życiu przez tyle lat: tyle, że w wirtualnym. No i właśnie pewnie w tym tkwi problem – w wirtualnym. 
Uświadomiło mi to, że portal jest przynamniej w części przypadków sztucznym przedłużeniem znajomości, które możliwe, że już nie istnieją. Wiem, że muszę pamiętać o prawdziwych bliskich znajomych i pielęgnować te kontakty – zbliżający się czas wakacji będzie temu sprzyjał. I trzeba się pogodzić z tym, że część wirtualnych kolegów nawet nie powie Ci „cześć” w realnym świecie.

Sobota rano. Chwila na ciepłą herbatę i surfowanie po sieci. Najpierw sprawdzam pocztę, potem fora tematyczne - rośliny, zwierzęta, nowe trendy w psychologii społecznej. Na koniec zostawiam sobie Facebooka. Ciekawa jestem, co słychać u moich znajomych. Ponieważ mam ich około 300, ograniczam się do przejrzenia tylko tablicy i nie zagłębiam się szczegółowo w posty pojedynczych osób.

Z dużą radością przyjmuję wiadomość o nowo narodzonym dziecku mojej koleżanki. Kolejni znajomi właśnie wrócili ze słonecznej Grecji - cóż za piękne widoki! Kolega kupił nowy motocykl, następny samochód a jeszcze inny pisze, że szuka pracy. Koleżanka żali się, że ma 38 stopni gorączki, inna chwali się profesjonalną sesją zdjęciową. Czytam pobieżnie informacje z kilku dni, jeśli coś wzbudzi moją uwagę lub wywoła emocje- komentuję.

Wyłączam komputer – ok., już wiem co słychać u moich znajomych, koleżanek, przyjaciół. Czyżby?

Zamykając komputer zdałam sobie sprawę, że z niektórymi nie rozmawiałam na żywo od wielu miesięcy, a są i tacy, z którymi rozmawiałam ostatnio parę lat temu! Przy tej okazji przypomniało mi się, jakie było moje zdziwienie, kiedy odezwałam się za pomocą portalu do mojego dobrego kolegi z czasów liceum, pytając go o błahą sprawę- tytuł serii książek, które chłonęliśmy w czasach ogólniaka, a on z oburzeniem odpisał - jak śmiem go o to pytać po kilku latach milczenia!

Przyznam, że nieświadoma tego, że chyba nasza znajomość realna wygasła, ośmielona znajomością wirtualną (bo przecież komentowałam jego zdjęcia i posty oraz składałam mu życzenia urodzinowe) nie miałam oporów aby się do niego odezwać. Napotkałam jednak pretensje i niechęć. 

Początkowo, przyznaję, czułam złość i nie rozumiałam jego reakcji. Przecież uczestniczyłam w jego życiu przez tyle lat: tyle, że w wirtualnym. No i właśnie pewnie w tym tkwi problem – w wirtualnym. 

Uświadomiło mi to, że portal jest przynamniej w części przypadków sztucznym przedłużeniem znajomości, które możliwe, że już nie istnieją. Wiem, że muszę pamiętać o prawdziwych bliskich znajomych i pielęgnować te kontakty – zbliżający się czas wakacji będzie temu sprzyjał. I trzeba się pogodzić z tym, że część wirtualnych kolegów nawet nie powie Ci „cześć” w realnym świecie.

Aleksandra Możejko

Zapraszamy do dyskusji na temat artykułu na naszym facebooku


Dodaj komentarz

Nie możesz pisać komentarzy zanim się nie zalogujesz.. Logowanie tutaj.

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy

Zadaj pytanie

x

Zapisz się na newsletter

x