Grupa Eko-Tur Instytut Kształceni Eko-Tur Doradztwo Prawne Eko-Tur Baza Nauczycieli Edurada PrimoPsyche
powrót

Jesteś tutaj: Strona główna \ Biblioteka pedagogiczna \ Kłopoty w raju cz.1

Kłopoty w raju cz.1

08:18 05-07-2019

Dla kogo: Dyrektorzy , Nauczyciele

Kategoria: Rozwój osobisty

Mój amerykański kolega, który mieszka w Australii od jedenastu lat, zawsze mi przypomina, że Australia jest rajem na ziemi. W porównaniu z Ameryką kłopoty socjalne prawie tu nie istnieją, miasta są bezpieczne, psychopaci nie strzelają do dzieci w szkołach i nie ma problemu rasizmu.

Każdy kraj ma przeszłość, o której by wolał nie pamiętać. W Australii, i w innych krajach zbudowanych przez kolonialistów, tą ciemną przeszłością, która ciągle rzuca cień na kraj, jest sposób traktowania Aborygenów. Kiedy brytyjscy kolonialiści przybyli do Australii w 1788 roku, tubylcy mieszkali na tym kontynencie od 50 lub 60-ciu tysięcy lat. Jest to najdłużej zamieszkująca grupa etniczna.

Aborygeni nie są jednolitą społecznością. W Australii jest ponad 400 różnych grup, każda z innym językiem, swoimi obyczajami. Naukowcy, podzielili je na 3 grupy kulturowe: Północną, Południową i Centralną (czyli pustynną). Łatwo sobie wyobrazić, co w XVIII-tym wieku kolonialiści myśleli na temat Aborygenów, i w jaki sposób ich traktowali. Aborygeni naszego kontynentu byli nomadami i rzadko kiedy brali udział w konfliktach militarnych, tzn. nie byli narodem wojowników, co niestety obróciło się przeciwko nim w konflikcie z kolonistami. Przed przybyciem kolonialistów w Australii zamieszkiwało około 500 000 do 1 000 000 Aborygenów, a w 1933 było ich już tylko 74 000. Do 1967 roku, nie byli nawet wspomniani w spisie ludności, ani nie mieli prawa do głosowania.

W tej chwili największym cieniem w historii Australii jest tzw. „Skradziona generacja”. „Skradziona generacja” odnosi się do decyzji rządu kolonialnego, aby siłą zabierać dzieci Aborygenów ich rodzicom. Ta ustawa obowiązywała w latach od 1869 do 1969 roku. Rząd był przekonany, że „ucywilizowanie” dzieci na siłę, pomoże im się zaadaptować w zachodniej kulturze. Dokument ten stał się narodową tragedią: przez blisko sto lat dzieci były odbierane rodzicom i wychowywane w domach dziecka lub na misjach, gdzie je wynarodawiano i nawracano na chrześcijaństwo. Jak się łatwo domyśleć, ten sposób traktowania ludności spowodował naturalny konflikt, ból i nienawiść.

Aż do 2008 roku władze nie zdecydowały się na przeprosiny społeczności aborygeńskiej. Liberalny rząd Johna Howarda kategorycznie zapowiedział, że nie będzie przepraszał za czyny swoich przodków. Po zmianie rządu w 2008 roku zmieniło się spojrzenie na problem. Pierwszą rzeczą, którą uczynił nowy premier Kevin Rudd, były oficjalne przeprosiny skierowane do ludności Aborygenów, dzięki czemu 13 lutego w południe przeszedł do historii jako wielki człowiek. Miałam przyjemność uczestniczyć w tym szczególnym wydarzeniu na Federation Square w centrum Melbourne, kiedy na wielkim ekranie Premier Rudd przemawiał z Canberry. Tysiące Aborygenów przybyło ze wszystkich stron aby to usłyszeć. Było to wyjątkowo wzruszające, wszyscy płakali, od malutkich dzieci, po ich rodziców i dziadków.

Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, jak dla nich było ważne to, co zrobił rząd rozliczając się z przeszłością i wyznaczając nowy, cywilizowany sposób budowania stosunków z tą grupą etniczną.

W sprawie Aborygenów rząd zrobił wiele dobrego, przyznając im specjalne przywileje, aby ułatwić dostęp do edukacji i dobrej pracy.

Ta wielka społeczność, licząca ok. 1000000 ludzi boryka się jednak wciąż z wieloma problemami: mają najwyższy procent samobójstw wśród Australijczyków, żyją około 20 lat krócej niż przeciętny mieszkaniec tego kontynentu, mają wysoki poziom bezrobocia. Dużym problemem jest szerzący się alkoholizm. I chociaż wiele zmieniło się na lepsze, to warto pamiętać, skąd te problemy przyszły i kto je spowodował. Skutków dwustu lat nieludzkiego traktowania nie zmieni się w krótkim czasie, mając nawet najlepsze intencje.

Joanna Kujawa

Zapraszamy do dyskusji na temat artykułu na naszym facebooku


Dodaj komentarz

Nie możesz pisać komentarzy zanim się nie zalogujesz.. Logowanie tutaj.

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy

Zadaj pytanie

x

Zapisz się na newsletter

x