Grupa Eko-Tur Instytut Kształceni Eko-Tur Doradztwo Prawne Eko-Tur Baza Nauczycieli Edurada PrimoPsyche
powrót

Jesteś tutaj: Strona główna \ Biblioteka pedagogiczna \ List do córki. Uniwersytet III wieku

List do córki. Uniwersytet III wieku

07:13 10-08-2016

Dla kogo: Nauczyciele , Rodzice

Kategoria: Rozwój osobisty , Perspektywy zawodowe , Edukacja za granicą

Uniwersytet Trzeciego Wieku kojarzył mi się zawsze ze starością, z ostatnim etapem życia, z azylem dla ludzi starszych, którzy za wszelką cenę poszukują swojego miejsca w społeczeństwie, nie godząc się na starość. Nie był dla mnie, do niedawna, miejscem, gdzie odnalazłabym siebie, gdzie czułabym się dobrze. Ani przez chwilę nie widziałam siebie w tym środowisku.

Uniwersytet Trzeciego Wieku kojarzył mi się zawsze ze starością, z ostatnim etapem życia, z azylem dla ludzi starszych, którzy za wszelką cenę poszukują sobie miejsca w społeczeństwie, nie godząc się na starość. Nie był dla mnie, do niedawna, miejscem, gdzie odnalazłabym siebie, gdzie czułabym się dobrze. Ani przez chwilę nie widziałam siebie w tym środowisku.

   Przyszedł czas, kiedy trzeba było pożegnać się z pracą i z ludźmi, wśród których czułam się dobrze.

   Nagle wolnego czasu dostałam w nadmiarze. Nie wiedziałam, co z nim począć. Mieszkam sama, więc obowiązków jakby nie za wiele. Rozpoczęłam od porządkowania różnych spraw, na które wcześniej czasu brakło. Nawiązałam bliższe kontakty z rodziną rozsianą po całym kraju. W bibliotece przeczytałam wszystkie książki, które miałam spisane od dawna w notesie. Wiele czasu poświęcałam słuchaniu muzyki. Oglądałam stare filmy, głównie reżyserów europejskich, także filmy przyrodnicze. A więc wydawałoby się, że czas spędzam w miarę racjonalnie. A jednak pozostawała jakaś pustka, brakowało mi ludzi do rozmowy, do zwykłego przebywania razem, dyskusji na interesujące mnie tematy. I tak to trwało cztery lata.

   Moja młodsza koleżanka, od niedawna emerytka na tzw. „wcześniejszej emeryturze”, latem ubiegłego roku zagadnęła mnie, jak sobie radzę z wolnym czasem i może byśmy tak zapisały się na Uniwersytet Trzeciego Wieku. Wprawdzie gdzieś tak, w zakamarkach mózgu taka myśl mi prześwitywała, ale jak wcześniej pisałam, stosunek do Uniwersytetu Trzeciego Wieku miałam negatywny. Trzeba było dużo wysiłku (tak sądzę) z jej strony, aby mnie przekonać do tego pomysłu. Pewien wpływ miała także inna moja koleżanka, która już drugi rok jest słuchaczką Uniwersytetu, i jak się dowiaduję, bardzo aktywnie uczestniczy w jego życiu.

   We wrześniu ubiegłego roku podjęłam decyzję i zapisałam się wraz z przyjaciółką na „rok wstępny”. I była to bardzo dobra decyzja.

   Już po pierwszym zetknięciu się z wykładowcami i słuchaczami Uniwersytetu moje poglądy na ten temat legły w gruzach. Jestem wśród ludzi o podobnych zainteresowaniach, słuchacze są moimi rówieśnikami. Wykłady są bardzo interesujące. Świetni wykładowcy. Koleżanki i koledzy sympatyczni i wcale niestarzy. Powoli nawiązały się bliższe kontakty i każdy dzień bez wykładów jest dniem straconym. Dlatego w przyszłym roku zamierzam zapisać się na lekcje języka angielskiego oraz na wykłady o sztuce i kulturze europejskiej, a także na seminarium wiedzy o sztuce. To tyle tytułem wytłumaczenia, dlaczego postarałam się o przyjęcie na Uniwersytet.

   Chciałabym powiedzieć Ci coś więcej na temat pierwszego roku mojego „studiowania”. Jak już wcześniej pisałam, zainteresowało mnie seminarium wiedzy o kulturze. Wykłady dotyczą muzyki, malarstwa, poezji, teatru. Kierownictwo Uniwersytetu postarało się o wspaniałych wykładowców, którzy w sposób profesjonalny, a jednocześnie przystępny, przybliżyli nam lub poszerzyli naszą wiedzę na tematy, które wymieniłam. Każdego wtorku biegam na wykłady z dziedziny sztuki. Wiesz, jak bardzo, interesowało mnie malarstwo, szczególnie impresjonizm, więc rozumiesz, jak ważne były dla mnie te zajęcia. Obserwowałam moich „współsłuchaczy” i widziałam, że oni również są ogromnie zainteresowani wykładami. Bardzo żałuję, że w przyszłym roku tych zajęć nie będzie, przewidziano je wyłącznie dla słuchaczy roku zerowego. Zapiszę się więc na seminarium wiedzy o sztuce.

   Poza wykładami z „wiedzy o kulturze” uczestniczę także w zajęciach, ogólnie nazwanych Bliżej współczesności, na których zapoznano nas z zawiłościami telefonów komórkowych, komputerów, a także umiejętnego wczytywania się w umowy z bankami. Ponadto każdego poniedziałku mamy wykłady o bardzo różnorodnej tematyce, od psychologii po astronomię. W poniedziałki również, w godzinach przedpołudniowych, mamy spotkania integracyjne, które prowadzi z nami kierownik naszego Uniwersytetu. Pani doktor stara się, abyśmy się lepiej poznali, aby nawiązały się między słuchaczami przyjaźnie. Po prostu, abyśmy wiedzieli o sobie więcej. Wykłady prowadzi także pani psycholog, która uczyła nas pięknego prowadzenia rozmowy, słuchania innych.

   Jak widzisz, wykłady na roku wstępnym mam ciekawe i jestem głęboko wdzięczna wszystkim, którzy tworzyli Uniwersytet Trzeciego Wieku, wykładowcom i organizatorom, dzięki którym czas spędzam ciekawie, interesująco, mam inne spojrzenie na moje przeżyte już lata, a życie na emeryturze przestało być stresujące. 

   Z całą szczerością mogę powiedzieć, że całe cztery lata zmarnowałam, trwając w niewytłumaczalnym przekonaniu, że Uniwersytet Trzeciego Wieku to nie dla mnie.

   Nie martw się więc o mnie, znalazłam swoje miejsce, nowych przyjaciół, czasu nie spędzam na frustrującym rozmyślaniu o przemijaniu i lęku przed ostatecznością.

Jadwiga Kujawa

 

Agnieszka Jarzębska

Zapraszamy do dyskusji na temat artykułu na naszym facebooku


Dodaj komentarz

Nie możesz pisać komentarzy zanim się nie zalogujesz.. Logowanie tutaj.

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy

Zadaj pytanie

x

Zapisz się na newsletter

x