Korea Południowa postanowiła zdecydowanie walczyć z przemocą rówieśniczą w szkołach. Nowe podejście do problemu zakłada, że uczniowie, którzy w przeszłości znęcali się nad kolegami, mogą mieć poważne trudności z dostaniem się na prestiżowe uczelnie. Nawet bardzo dobre wyniki w nauce czy wysokie wyniki egzaminów nie wystarczą, jeśli w dokumentacji szkolnej znajduje się informacja o bullyingu.
Problem przemocy wśród uczniów jest w Korei Południowej traktowany niezwykle poważnie. Władze oraz szkoły podkreślają, że znęcanie się nad rówieśnikami – zarówno fizyczne, jak i psychiczne – może prowadzić do długotrwałych konsekwencji dla ofiar. Należą do nich m.in. depresja, zaburzenia lękowe, spadek poczucia własnej wartości, a w skrajnych przypadkach nawet samobójstwa.
W odpowiedzi na te problemy coraz więcej uczelni zaczęło analizować nie tylko wyniki nauczania kandydatów, ale również ich zachowanie w czasie edukacji szkolnej. Informacje o przemocy mogą być przechowywane w szkolnej dokumentacji i brane pod uwagę podczas rekrutacji na studia. Oznacza to, że osoba uznana za sprawcę bullyingu może zostać odrzucona w procesie rekrutacyjnym – nawet jeśli spełnia wszystkie akademickie wymagania.
Tego typu rozwiązania mają nie tylko karać sprawców, ale przede wszystkim chronić ofiary oraz zmienić społeczne podejście do przemocy wśród młodzieży. W kraju, gdzie edukacja i studia na prestiżowych uniwersytetach mają ogromne znaczenie dla przyszłej kariery, takie regulacje mogą działać jako silny sygnał ostrzegawczy: przemoc wobec rówieśników może zaważyć na całym życiu.
