Coraz częściej słyszymy historie dzieci, które wracają ze szkoły w milczeniu. Nie dlatego, że „nic się nie stało”, ale dlatego, że wydarzyło się zbyt wiele. Ktoś je wyśmiał. Ktoś nagrał telefonem. Ktoś codziennie przypominał im, że są „gorsze”, „dziwne”, „niepasujące”. A potem dorośli często w dobrej wierze nazwali to zwykłym konfliktem, etapem dorastania albo dziecięcą złośliwością. Tymczasem dla dziecka taki „żart” potrafi stać się początkiem samotności, lęku i utraty poczucia własnej wartości. Niektóre rany nie zostawiają siniaków. Ale zostają na lata.
Najbardziej bolesne jest jednak to, że dzieci bardzo często próbują mówić. Tyle że ich język nie zawsze brzmi wprost. To nagły ból brzucha przed szkołą. Cisza w pokoju. Coraz częstsze „nie chcę tam iść”. To wycofanie, płacz w poduszkę albo agresja, której wcześniej nie było. Dziecko rzadko powie: „jestem ofiarą przemocy rówieśniczej”. Ono raczej pokaże nam to swoim zachowaniem. I właśnie wtedy najbardziej potrzebuje dorosłych, którzy nie zlekceważą sygnałów tylko dlatego, że są niewygodne albo trudne do przyjęcia.
Prawda jest taka, że coś tu zawodzi. I nie są to dzieci. Zawodzi system, który zbyt często reaguje dopiero wtedy, gdy wydarzy się tragedia. Zawodzą procedury, które istnieją na papierze, ale nie zawsze działają w praktyce. Zawodzą także dorośli nauczyciele, rodzice, opiekunowie kiedy bagatelizują problem, bo „dzieci zawsze się drażniły”. Jeszcze trudniej robi się wtedy, gdy rodzic słysząc, że jego dziecko krzywdzi innych, od razu buduje mur zaprzeczenia. To naturalne, że chcemy chronić własne dzieci. Ale prawdziwa ochrona nie polega na udawaniu, że problemu nie ma. Polega na odwadze, by spojrzeć prawdzie w oczy i nauczyć dziecko odpowiedzialności, empatii oraz granic.
Bo każde dziecko bez wyjątku ma prawo czuć się bezpieczne. Ma prawo wejść do szkoły bez ścisku w gardle i strachu przed kolejnym dniem. Ma prawo być sobą bez obawy, że stanie się celem wyśmiewania. Jeśli dziecko krzywdzi innych, potrzebuje reakcji, wsparcia i mądrego prowadzenia. Jeśli doświadcza krzywdy potrzebuje ochrony, zrozumienia i realnej pomocy, a nie słów: „musisz się uodpornić”. Nie przenośmy problemu razem z dzieckiem do innej klasy czy szkoły, licząc, że sam zniknie. Rozwiązujmy go tam, gdzie powstaje w relacjach, rozmowie i odpowiedzialności dorosłych.
Zmiana zawsze zaczyna się od nas. To my uczymy dzieci, jak traktować drugiego człowieka. To my pokazujemy, że siła nie polega na dominacji, lecz na szacunku. I to my dorośli mamy obowiązek stworzyć świat, w którym dziecko nie będzie musiało codziennie walczyć o prawo do bycia sobą. Bo czasem jedno wysłuchanie, jedna reakcja i jedno „widzę, co przeżywasz” mogą uratować dziecku znacznie więcej niż tylko jeden szkolny dzień.
Jeśli ten temat jest Państwu bliski nie zostawiajmy go wyłącznie w sferze refleksji.
Dzieci potrzebują dziś dorosłych, którzy potrafią zauważyć sygnały krzywdy, właściwie reagować i budować szkołę opartą na bezpieczeństwie, relacji i szacunku.
Dlatego warto pogłębiać wiedzę oraz wyposażać rady pedagogiczne w konkretne narzędzia do działania nie tylko wtedy, gdy dochodzi już do przemocy, ale przede wszystkim wcześniej, zanim dziecko zostanie z tym bólem samo.
Instytut Kształcenia Eko-Tur realizuje specjalistyczne szkolenia dla rad pedagogicznych dotyczące m.in.:
- profilaktyki przemocy rówieśniczej,
- zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży,
- wsparcia uczniów w kryzysach psychicznych,
- skutecznej interwencji i budowania bezpiecznej szkoły,
- profilaktyki uzależnień oraz cyberprzemocy.
Szczegóły szkolenia: Dowiedz się więcej o szkoleniu dla rady pedagogicznej
Bo każda właściwa reakcja dorosłego może sprawić, że dziecko odzyska poczucie bezpieczeństwa. A czasem także wiarę w siebie i innych.
Zadzwoń i dopytaj o szczegóły oraz wolne terminy: 22 841 62 08 lub 662 275 098
Źródła:
- Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę – https://fdds.pl
- UNICEF Polska – https://unicef.pl
- Rzecznik Praw Dziecka – https://brpd.gov.pl
- WHO – Violence and bullying in schools – https://www.who.int
- NASK „Nastolatki 3.0” – https://www.nask.pl

