„Reszta klasy już potrafi”. Kilka słów z internetu uświadomiło mi, co naprawdę mówimy dzieciom

Wystarczył post o dziecku, górze i niedopasowanych butach, żebym zaczęła się zastanawiać, ile razy w szkolnej codzienności mylimy wymaganie od ucznia z wymaganiem, żeby był taki jak inni.

Przewijałam internet. Między wiadomością ze świata a kolejnym pomysłem na lekcję, która oczywiście miała „zaangażować wszystkich uczniów”, zobaczyłam grafikę udostępnioną przez Panią Zuzię. Dziecko wspinające się po skale. I pytanie, czy kazalibyśmy sześciolatkowi wejść na Śnieżkę w butach o trzy rozmiary za dużych.

Zatrzymałam się.

Bo na tak postawione pytanie odpowiedź przychodzi łatwo. Oczywiście, że nie. Sprawdzilibyśmy obuwie, przygotowali trasę, zastanowili się nad kondycją dziecka. Nikt rozsądny nie uznałby, że skoro inni sześciolatkowie weszli, ten też ma wejść. Natychmiast. Bez marudzenia. Najlepiej przed dzwonkiem.

A potem pomyślałam o szkole.

I odpowiedź przestała być taka wygodna.

Rocznik się zgadza. Cała reszta już niekoniecznie

W szkolnym dzienniku wszystko wygląda porządnie. Nazwiska, daty urodzenia, jedna klasa. Można odnieść wrażenie, że mamy przed sobą grupę dzieci znajdujących się w podobnym miejscu.

Do pierwszego zadania.

Jedno dziecko czyta polecenie i już pracuje. Drugie czyta je trzeci raz. Trzecie rozumie, co trzeba zrobić, ale nie potrafi zacząć. Czwarte skończyło i właśnie odkrywa, że linijka przyłożona do krawędzi ławki jest instrumentem muzycznym.

Każde siedzi na tej samej lekcji. Każde uczestniczy w niej trochę inaczej.

Przychodzą przecież z różnymi umiejętnościami, doświadczeniami i warunkami do nauki. Jedno po spokojnym śniadaniu, drugie po trudnym poranku. Jedno z przekonaniem, że warto próbować, drugie z gotowym zdaniem: „Ja i tak nie umiem”.

A my mamy czterdzieści pięć minut, temat, cele i poczucie, że do czerwca zostało zdecydowanie mniej czasu, niż zakładał plan.

„Ale inni już skończyli”

To zdanie brzmi niewinnie. Czasem wypowiadamy je z pośpiechu. Czasem z bezradności. Chcemy zmobilizować, przywrócić uwagę, ruszyć dalej.

Tylko co właściwie ma zrobić dziecko z informacją, że inni już skończyli?

Czy od tego szybciej przeczyta? Zrozumie ułamek? Przestanie bać się pomyłki?

Może usłyszeć w tym zdaniu coś zupełnie innego, niż zamierzaliśmy: „Z tobą jest problem”.

Podobnie działa pytanie: „Dlaczego nie możesz pracować tak jak Zosia?”. Zosia staje się wtedy jednostką miary. Nikt jej o zgodę nie pytał, ale od tej chwili służy do mierzenia cudzych braków.

Coraz bardziej myślę, że zanim powiemy uczniowi, jak daleko jest za klasą, warto sprawdzić, co konkretnie zatrzymało go w miejscu. Nie rozumie polecenia? Brakuje mu wcześniejszej umiejętności? Potrzebuje przykładu? A może potrafi, tylko obawia się pokazać odpowiedź?

Każda z tych sytuacji wymaga trochę innej reakcji. „Pospiesz się” rzadko pomaga nam je rozpoznać.

Wymagania są potrzebne. Pytanie, dokąd prowadzą

W tym miejscu niemal słyszę głos z pokoju nauczycielskiego: „To może mamy już niczego nie wymagać?”.

Mamy. Dzieci potrzebują wyzwań, ćwiczenia wytrwałości i doświadczenia, że początkowa trudność nie oznacza końca możliwości. Potrzebują też dorosłych, którzy wierzą, że mogą nauczyć się więcej.

Ale warto umieć wyjaśnić, po co stawiamy konkretne wymaganie.

Jeżeli sprawdzam rozumienie tekstu, czy szybkość odpowiedzi rzeczywiście musi przesądzać o sukcesie? Jeżeli uczę rozwiązywania zadania, czy uczeń musi od razu wykonać samodzielnie wszystkie jego etapy? Jeżeli zależy mi na myśleniu, czy zostawiam na nie czas również tym, którzy nie podnoszą ręki pierwsi?

Czasem cel może pozostać wspólny, a dojście do niego wymaga różnych podpór. Krótszego polecenia. Rozpisania zadania na części. Jednego przykładu wykonanego razem. Dodatkowej chwili na przygotowanie wypowiedzi.

Dobra informacja zwrotna również powinna wskazywać uczniowi, co konkretnie może poprawić i jak to zrobić. Przegląd badań Education Endowment Foundation podkreśla znaczenie wskazówek dotyczących zadania i sposobu uczenia się oraz zapewnienia okazji do ich wykorzystania. Samo zakomunikowanie wyniku nie wyczerpuje tej roli.

Na lekcji może to oznaczać zamianę: „Znowu niedokładnie” na: „Dobrze wybrałeś działanie. Sprawdź teraz, w którym miejscu zmienił się znak”.

W tym drugim zdaniu jest coś, z czym można wrócić do zeszytu.

Uważajmy również na słowo „możliwości”

Post Pani Zuzi przypomniał mi o różnicach między dziećmi. Ale uruchomił też drugą myśl: jak łatwo troska może zamienić się w postawienie komuś zbyt niskiego sufitu.

„On ma takie możliwości”.

Czasem mówimy to ze zrozumieniem. Czasem jednak brzmi to tak, jakbyśmy właśnie zakończyli poznawanie ucznia.

Tymczasem to, co dziecko pokazuje dzisiaj, nie daje nam pełnej wiedzy o tym, czego nauczy się przy odpowiednim wsparciu. Trudność nie powinna automatycznie oznaczać obniżenia oczekiwań na zawsze. Powinna skłaniać do sprawdzenia, czego brakuje, co pomaga i czy wybrany sposób pracy przynosi postęp.

Z drugiej strony jest uczeń, który wszystko kończy pierwszy. Jemu też można źle dobrać szkolne wymagania. Jeśli za sprawną pracę regularnie dostaje kolejną porcję identycznych ćwiczeń, trudno się dziwić, że przestaje się spieszyć.

On również potrzebuje rozwoju. Ciekawszego problemu, większej samodzielności, pytania, nad którym naprawdę trzeba pomyśleć.

Dostosowanie zaczyna się od uważności na obie te sytuacje.

Nauczyciel też pracuje w określonych warunkach

Nie chcę pisać kolejnego tekstu, po którym nauczyciel pomyśli: „Czyli znowu robię za mało”.

Znamy przecież szkolną listę oczekiwań. Indywidualizować, realizować, dokumentować, reagować, współpracować. Najlepiej jednocześnie, spokojnym głosem, z drukarką, która akurat nie działa.

Nie da się samą uważnością zastąpić czasu, wsparcia specjalistów i dobrej organizacji pracy szkoły. Odpowiedzialność za warunki uczenia się nie może kończyć się na osobie stojącej przy tablicy.

A jednak w tej nieidealnej rzeczywistości pozostają drobne decyzje, na które mamy wpływ.

Można zapytać: „Pokaż mi, w którym miejscu się zatrzymałeś”. Można zamiast publicznego porównania krótko porozmawiać przy ławce. Można zauważyć, że uczeń, który nadal popełnia błędy, dzisiaj po raz pierwszy zaczął pracę samodzielnie.

To nie rozwiąże wszystkich trudności. Ale daje dziecku ważną informację: ktoś widzi również jego drogę, nie tylko miejsce w kolejce.

Co zostaje po lekcji

Myślę jeszcze o pozornie zwyczajnych zdaniach, które dzieci zabierają ze szkoły do domu.

„Wszyscy już umieją”.

„Znowu jesteś ostatni”.

„Z ciebie to chyba matematyk nie będzie”.

I o tych, które także mogą zabrać:

„Dzisiaj zrobiłeś to sam”.

„Sprawdźmy, co ci pomoże”.

„Tego jeszcze się uczysz”.

Nie chodzi o rozdawanie pochwał za wszystko. Uczeń potrzebuje uczciwej informacji o swojej pracy. Dobrze jednak, żeby po jej usłyszeniu wiedział, co może zrobić dalej, zamiast zastanawiać się, co jest z nim nie tak.

Zamknęłam tamten post, ale pytanie zostało.

Następnym razem, zanim powiem: „Reszta klasy już potrafi”, chciałabym na chwilę się zatrzymać.

Bo dziecko siedzące przede mną wie, że inni są dalej. Potrzebuje ode mnie pomocy w zrobieniu własnego następnego kroku.

Zajrzyjmy pod powierzchnię. Wspólnie, jako rada pedagogiczna

Co kryje się za milczeniem ucznia, wolniejszym tempem pracy albo kolejnym „nie umiem”? Warto zatrzymać się przy tych pytaniach i porozmawiać o nich w gronie nauczycieli. Zastanowić się, jak stawiać wymagania, dostrzegać potrzeby dzieci i wspierać ich rozwój, dbając przy tym także o siebie.

Pomocą w przełożeniu tej refleksji na codzienną praktykę mogą być szkolenia Instytutu Kształcenia EKO-TUR dla całej rady pedagogicznej:

🌿 Uważność w edukacji. Dla tych, którzy dbają o dobrostan swój i swoich wychowanków.
To zaproszenie do zwolnienia, świadomego budowania relacji i zadbania o dobrostan nauczycieli oraz uczniów. Uczestnicy poznają techniki uważności i praktyczne ćwiczenia do wykorzystania w klasie, w grupie oraz indywidualnie.

🔎 Odczytać ukryte, niepokojące sygnały ucznia.
Szkolenie pomaga rozpoznawać sygnały wymagające uwagi, obserwować zachowanie uczniów i podejmować działania wspierające. Ważnym elementem jest również budowanie bezpiecznego, konstruktywnego dialogu z dzieckiem i rodzicem.

Zamów szkolenie dla swojej rady pedagogicznej i daj zespołowi przestrzeń do wspólnego szukania odpowiedzi. Wybierz temat i skontaktuj się z EKO-TUR pod numerem 22 841 62 08, aby ustalić szczegóły.


Inspiracja i źródła

  • #PaniZuzia, post i grafika o dziecku wspinającym się w niedopasowanych butach, przekazane jako inspiracja do felietonu. Nie podano adresu oryginalnej publikacji, dlatego nie zamieszczamy niezweryfikowanego odnośnika.
  • Education Endowment Foundation, „Feedback”, przegląd badań nad informacją zwrotną wspierającą uczenie się.

 

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *