„Nikt mi nic nie robi. Po prostu nie mam tam nikogo”. Samotność ucznia, której szkoła często nie widzi.

Nie każda krzywda w szkole ma sprawcę- czasem największym ciężarem ucznia jest samotność, której nikt nie zauważa, dlatego przed pierwszym dzwonkiem warto zapytać nie tylko: „Czy jesteś gotowy do szkoły?”, ale przede wszystkim: „Czy masz tam kogoś, przy kim możesz być sobą?”

Za kilka dni znowu zadzwoni pierwszy dzwonek.

Szkolne korytarze wypełnią się rozmowami, śmiechem i opowieściami z wakacji. Będą uściski po długiej przerwie, pytania: „Gdzie byłeś?”, „Co robiłaś?”, „Siadasz ze mną?”, „Idziemy razem na przerwie?”. Jedni uczniowie już pierwszego dnia bez zastanowienia odnajdą swoje miejsce – swoją ławkę, swoją grupę, swoich ludzi.

Ale nie wszyscy.

Będą też dzieci, które wejdą do szkoły, rozejrzą się po pełnym ludzi korytarzu i pomyślą:

„A ja właściwie do kogo mam podejść?”

Nie będą płakały.

Nie powiedzą nauczycielowi, że dzieje się coś złego.

Być może rodzicom po powrocie do domu odpowiedzą zwyczajnym: „W porządku”.

Nie są przecież bite. Nikt ich nie wyzywa. Nikt otwarcie ich nie prześladuje. Nie ma konfliktu, który można zgłosić wychowawcy, ani konkretnego zdarzenia, które należałoby wyjaśnić.

Jest tylko coś znacznie trudniejszego do zauważenia.

Nie mają tam nikogo.

Nie mają obok siebie osoby, do której można podejść podczas przerwy. Kogoś, przy kim można usiąść bez zastanawiania się, czy będzie się mile widzianym. Kogoś, komu można powiedzieć: „Poczekaj na mnie”. Kogoś, z kim można wymienić spojrzenie, kiedy wydarzy się coś zabawnego. Kogoś, komu można wysłać po południu wiadomość: „Co było zadane?”.

To drobiazgi.

A jednak właśnie z takich drobiazgów buduje się poczucie:

„Mam tutaj swoje miejsce”.

I z ich braku może rodzić się zupełnie inne:

„Jestem tutaj, ale jakby mnie nie było”.

Samotność w tłumie jest wyjątkowo cicha

Samotnego ucznia często wyobrażamy sobie jako dziecko stojące samo pod ścianą.

Tymczasem on może stać pośród innych.

Może śmiać się, kiedy śmieje się cała klasa. Może uczestniczyć w wycieczkach, akademiach i szkolnych wydarzeniach. Może mieć setki kontaktów w mediach społecznościowych. Może dobrze się uczyć, być spokojny, uprzejmy i nigdy nie sprawiać problemów wychowawczych.

Może podczas przerw chodzić po korytarzu z telefonem w dłoni.

Nie zawsze dlatego, że jest od niego uzależniony.

Czasem ekran jest po prostu bezpiecznym miejscem, w które można patrzeć, kiedy nie wiadomo, do kogo podejść.

Telefon daje zajęcie. Pozwala wyglądać tak, jakby samotność była wyborem.

I właśnie dlatego tak łatwo takiego ucznia przeoczyć.

Bo dzieci, które przeszkadzają, zwracają naszą uwagę.

Dzieci, które się kłócą również.

Dzieci, które płaczą zauważamy.

A dziecko, które po prostu każdego dnia nie ma do kogo podejść, może pozostawać niewidzialne przez wiele miesięcy.

Zanim zapytamy o podręczniki, zapytajmy o ludzi

W ostatnich dniach wakacji będziemy sprawdzać plecaki, zeszyty, podręczniki, plany lekcji i zajęcia dodatkowe.

Będziemy pytać:

„Cieszysz się, że wracasz do szkoły?”

Ale może warto pójść o krok dalej.

Nie pytać wyłącznie o szkołę.

Zapytać o ludzi.

„Z kim najczęściej spędzasz przerwy?”

„Masz kogoś, przy kim naprawdę dobrze się czujesz?”

„Gdyby wydarzyło się coś trudnego, do kogo w szkole byś poszedł?”

„Kiedy nauczyciel mówi: dobierzcie się w pary- wiesz, do kogo podejść?”

I wreszcie:

„Czy masz w szkole kogoś, przy kim możesz być sobą?”

Jeśli odpowiedź brzmi „tak” świetnie.

Ale jeśli po drugiej stronie pojawi się cisza, wzruszenie ramion albo ciche:

„W sumie… nie” – nie zmieniajmy tematu.

Nie pocieszajmy natychmiast: „Na pewno kogoś znajdziesz”.

Nie mówmy: „Musisz bardziej wychodzić do ludzi”.

Nie bagatelizujmy: „Przecież masz całą klasę”.

Zostańmy przy tej odpowiedzi chwilę.

Bo być może właśnie usłyszeliśmy coś znacznie ważniejszego niż odpowiedź na pytanie, czy dziecko jest gotowe na rozpoczęcie roku szkolnego.

Usłyszeliśmy:

„Potrzebuję, żeby ktoś mnie zobaczył”.

I właśnie tutaj zaczyna się rola nas – dorosłych: rodziców, opiekunów, nauczycieli, wychowawców, pedagogów i psychologów.

Nie po to, żeby na siłę znaleźć dziecku przyjaciela.

Ale po to, żeby nie pozwolić mu pozostać niewidzialnym.

Kiedy dziecko mówi: „Nie mam nikogo”  nie naprawiajmy tego od razu

Dorosły słyszący takie słowa często natychmiast chce pomóc.

„Nie przejmuj się.”

„Na pewno kogoś znajdziesz.”

„Podejdź do kogoś.”

„Musisz być bardziej otwarty.”

„Przecież masz całą klasę!”

„Nie siedź ciągle z telefonem.”

Intencja jest dobra. Chcemy odebrać dziecku smutek, dać nadzieję, znaleźć rozwiązanie.

Problem w tym, że dziecko może usłyszeć w tych zdaniach zupełnie inny komunikat:

„Nie powinienem tak się czuć.”

Dlatego nie spieszmy się z radami.

Najpierw posłuchajmy.

Możemy zapytać:

„Od kiedy tak się czujesz?”

„Kiedy w szkole jest Ci najtrudniej?”

„Czy jest ktoś, z kim chciałbyś mieć lepszy kontakt?”

„Z kim chciałbyś kiedyś usiąść albo porozmawiać?”

„Co mogłoby sprawić, że powrót do szkoły byłby dla Ciebie trochę łatwiejszy?”

I wreszcie:

„Chcesz, żebym teraz tylko Cię wysłuchał, czy spróbujemy razem pomyśleć, co można zrobić?”

Nie musimy rozwiązać problemu podczas jednej rozmowy.

Czasami pierwszą i najważniejszą pomocą jest stworzenie dziecku doświadczenia:

„Widzę Cię. Słyszę Cię. To, co przeżywasz, jest dla mnie ważne.”

Nauczyciel może zauważyć to, czego nie zobaczą rodzice

Rodzic widzi dziecko przed wyjściem do szkoły i po jego powrocie. Nauczyciel i wychowawca mają natomiast możliwość obserwowania ucznia dokładnie tam, gdzie relacje powstają – albo gdzie ich brakuje.

Dlatego szczególnie na początku roku warto patrzeć nie tylko na to, co dzieje się podczas lekcji.

Spójrzmy również na przerwy.

Kto zawsze zostaje w ławce?

Kto chodzi bez celu po korytarzu?

Kto niemal natychmiast sięga po telefon?

Kto podczas pracy w parach czeka, aż nauczyciel kogoś mu przydzieli?

Kto podczas podziału na grupy regularnie zostaje ostatni?

Kto nigdy nie jest spontanicznie wybierany?

Kto rozmawia z wieloma osobami, ale z nikim nie ma bliższego kontaktu?

Kto często próbuje znaleźć powód, żeby podczas przerwy zostać blisko nauczyciela?

Żaden z tych sygnałów sam w sobie nie oznacza, że uczeń jest samotny.

Ale są to zachowania, przy których warto zatrzymać uwagę.

Nie diagnozować. Nie etykietować.

Po prostu zauważyć.

„Dobierzcie się w pary”-cztery słowa, które dla niektórych uczniów są koszmarem

Dla większości klasy to zwyczajne polecenie.

Dla samotnego ucznia może oznaczać kilka niezwykle długich sekund oczekiwania:

„Czy ktoś mnie wybierze?”

A później obserwowanie, jak wszyscy wokół błyskawicznie dobierają się w pary.

To drobna sytuacja, którą nauczyciel może nawet przeoczyć. Dla dziecka może jednak być kolejnym potwierdzeniem:

„Nikt mnie nie chce”.

Dlatego warto czasami samodzielnie dobierać pary i grupy, regularnie zmieniać ich skład oraz organizować zadania, w których uczniowie mają możliwość współpracowania z osobami spoza swoich stałych kręgów.

Nie chodzi o sztuczne „zaprzyjaźnianie” dzieci.

Relacji nie można stworzyć poleceniem nauczyciela.

Można jednak stworzyć warunki, w których relacja ma szansę się pojawić.

CDC wskazuje, że sposób organizacji środowiska szkolnego, pozytywne relacje z nauczycielami i budowanie poczucia przynależności mogą wzmacniać więź uczniów ze szkołą i innymi ludźmi. CDC – What Schools Can Do

Nauczyciel nie musi być terapeutą. Może być ważnym dorosłym

Nauczyciele czasami obawiają się rozmów dotyczących emocji, bo czują, że nie są psychologami i nie mają kompetencji do prowadzenia terapii.

I słusznie – nauczyciel nie powinien zastępować specjalisty.

Ale żeby powiedzieć:

„Widzę, że ostatnio często jesteś sam. Jak się z tym czujesz?”

nie trzeba prowadzić terapii.

Trzeba zauważyć człowieka.

CDC zwraca uwagę na znaczenie troski i wsparcia ze strony nauczycieli dla budowania poczucia więzi ucznia ze szkołą. Uczeń potrzebuje doświadczenia, że dorośli w jego otoczeniu interesują się nim nie tylko wtedy, kiedy otrzymuje ocenę albo łamie zasady. CDC – Teacher Caring and Support

Czasem początek ważnej zmiany mieści się w jednym zdaniu:

„Gdybyś kiedyś chciał porozmawiać, możesz do mnie przyjść.”

Pedagog i psycholog szkolny – nie dopiero wtedy, kiedy wydarzy się kryzys

Nie każda samotność oznacza kryzys wymagający natychmiastowej pomocy specjalistycznej.

Ale pedagog lub psycholog szkolny może pomóc nauczycielom i rodzicom spojrzeć na sytuację dziecka szerzej.

Warto wspólnie zastanowić się:

  • czy uczeń ma choć jedną bezpieczną relację w klasie lub poza nią,
  • w jakich sytuacjach jego osamotnienie jest najbardziej widoczne,
  • czy wcześniej wydarzył się konflikt, odrzucenie, zmiana klasy, szkoły lub grupy,
  • czy trudności dotyczą wyłącznie środowiska szkolnego,
  • czy uczeń sam próbuje nawiązywać relacje i co się wtedy dzieje,
  • jakie jego zainteresowania i mocne strony mogą stać się naturalnym pomostem do innych osób,
  • czy potrzebna jest spokojna rozmowa szkoły z rodzicami lub opiekunami,
  • jakie działania można podjąć w całej klasie, nie wskazując konkretnego dziecka jako „problemu”.

To ostatnie jest szczególnie ważne.

Uczeń nie powinien usłyszeć przy całej klasie:

„Słuchajcie, Michał nie ma kolegów. Może ktoś się nim zaopiekuje?”

Pomoc, która zawstydza, może jeszcze bardziej pogłębić izolację.

Działajmy dyskretnie i z szacunkiem dla dziecka.

Rodzicu nie organizuj dziecku przyjaźni. Pomóż stworzyć jej szansę

Kiedy rodzic dowiaduje się, że jego dziecko jest samotne, naturalną reakcją jest chęć natychmiastowego działania.

Chcielibyśmy znaleźć mu kolegę, zadzwonić do innego rodzica, zorganizować spotkanie i rozwiązać problem.

Ale przyjaźni nie da się zadekretować.

Znacznie lepiej szukać naturalnych okazji do kontaktu.

Wspólne zainteresowania. Sport. Zajęcia dodatkowe. Projekt szkolny. Wyjście kilku osób. Zaproszenie kolegi lub koleżanki do domu. Aktywność, podczas której rozmowa pojawia się niejako przy okazji i nie niesie ze sobą presji: „Macie się teraz zaprzyjaźnić”.

Warto również utrzymywać kontakt ze szkołą.

Nie po to, żeby oczekiwać od wychowawcy „znalezienia dziecku kolegi”, ale żeby wspólnie obserwować sytuację i szukać rozwiązań.

Budowanie więzi między uczniami, rodzinami i pracownikami szkoły jest jednym z działań wskazywanych jako wspierające dobrostan dzieci i młodzieży. CDC – Enhance Connectedness

A może we wrześniu zamiast kolejnej „integracji” naprawdę się poznajmy?

Początek roku szkolnego daje ogromną szansę.

Także w klasach, które znają się od kilku lat.

Bo „znać kogoś z klasy” nie zawsze oznacza znać go naprawdę.

Integracja nie musi polegać wyłącznie na zabawie, podczas której każdy podaje swoje imię i ulubiony kolor.

Może być okazją do odkrywania tego, co uczniów łączy.

Kto kocha zwierzęta?

Kto gra w gry?

Kto interesuje się sportem lub motoryzacją?

Kto czyta fantastykę?

Kto lubi rysować?

Kto słucha podobnej muzyki?

Kto lubi gotować?

Kto też stresuje się wystąpieniami?

Kto woli rozmowę w dwie osoby od przebywania w dużej grupie?

Kto chciałby w tym roku nauczyć się czegoś zupełnie nowego?

Czasami początkiem relacji nie jest wielka rozmowa o emocjach.

Czasami jest nim zwyczajne:

„Serio? Ty też?”

I właśnie dlatego dobrze zaplanowane działania integracyjne nie powinny być jednorazową godziną wychowawczą 2 września.

Budowanie relacji to proces.

Wychowawco – spróbuj znaleźć odpowiedź na jedno pytanie

Początek roku szkolnego oznacza dzienniki, dokumentację, zebrania, plany, procedury, programy, harmonogramy i dziesiątki spraw organizacyjnych.

Ale może wśród tych wszystkich zadań warto dopisać jeszcze jedno:

Czy w mojej klasie jest uczeń, który nie ma nikogo?

Nie chodzi o to, żeby wychowawca zapewnił każdemu przyjaciela.

To niemożliwe.

Może jednak sprawić, że żaden uczeń nie będzie dla szkoły niewidzialny.

Może obserwować.

Może zapytać.

Może stworzyć okazję do wspólnego działania.

Może połączyć uczniów wokół zainteresowań.

Może porozmawiać z pedagogiem lub psychologiem.

Może skontaktować się z rodzicem.

A czasami może sam stać się pierwszym bezpiecznym dorosłym, do którego dziecko odważy się przyjść.

Kiedy samotność powinna szczególnie zaniepokoić?

Samotności nie należy automatycznie traktować jak zaburzenia czy kryzysu. Niektóre dzieci potrzebują mniej kontaktów społecznych, wolą małe grupy i dobrze czują się, mając jedną bliską osobę zamiast dużego grona znajomych.

Ważne jest więc nie to, ile relacji ma dziecko, lecz przede wszystkim to, jak ono samo się z tym czuje.

Szczególnej uwagi wymaga sytuacja, gdy osamotnieniu zaczynają towarzyszyć wyraźne zmiany w codziennym funkcjonowaniu – np. narastająca niechęć do szkoły, częste unikanie zajęć, wycofanie z aktywności, które wcześniej sprawiały przyjemność, znacząca zmiana zachowania czy pogarszające się funkcjonowanie emocjonalne.

W takiej sytuacji nie warto czekać, aż „samo przejdzie”.

Potrzebna może być rozmowa rodzica z wychowawcą, pedagogiem lub psychologiem szkolnym, a jeśli trudności są nasilone albo utrzymują się  również skorzystanie z odpowiedniej profesjonalnej pomocy.

Jedna relacja naprawdę może wiele zmienić

Nie naprawimy każdego problemu jedną rozmową.

Nie sprawimy, że każde samotne dziecko natychmiast znajdzie przyjaciela.

Nie możemy obiecać:

„Od jutra już nie będziesz samotny”.

Możemy jednak zrobić coś znacznie bardziej realnego.

Możemy je zobaczyć.

Powiedzieć:

„Słyszę Cię.”

„Widzę, że jest Ci trudno.”

„To, co czujesz, jest dla mnie ważne.”

„Nie musisz teraz wiedzieć, co z tym zrobić.”

„Zastanówmy się razem, co mogłoby Ci pomóc.”

Poczucie więzi ze szkołą  rozumiane jako przekonanie ucznia, że dorośli i rówieśnicy troszczą się o niego, wspierają go i że jest częścią społeczności – jest wskazywane jako ważny czynnik związany z dobrostanem i funkcjonowaniem młodych ludzi. CDC – School Connectedness Helps Students Thrive

Dlatego być może przed pierwszym dzwonkiem najważniejszego pytania nie powinniśmy zadawać o podręczniki, oceny ani plan lekcji.

Zapytajmy:

„Czy masz w szkole kogoś?”

A jeśli odpowiedź brzmi:

„Nie…”

nie kończmy rozmowy.

Zostańmy przy niej.

Posłuchajmy.

Zauważmy.

A potem – jeśli dziecko tego potrzebuje – zacznijmy działać razem.

Bo czasami jedna relacja nie zmieni całej szkoły.

Ale może całkowicie zmienić doświadczenie dziecka, które każdego dnia do niej przychodzi.

I być może właśnie od tego powinniśmy zacząć nowy rok szkolny.

Nie tylko od pytania: „Czego będziemy uczyć?”

Ale także: „Czy każde dziecko będzie miało w tej szkole poczucie, że ktoś je widzi?”


Źródła i materiały

  1. Centers for Disease Control and Prevention (CDC), „School Connectedness Helps Students Thrive” – materiały dotyczące znaczenia poczucia więzi i przynależności do szkoły dla zdrowia, dobrostanu i funkcjonowania uczniów.
    CDC – School Connectedness Helps Students Thrive
  2. CDC, „What Schools Can Do” – praktyczne kierunki działań szkół służących wzmacnianiu poczucia przynależności i więzi uczniów ze szkołą.
    CDC – What Schools Can Do
  3. CDC, „Teacher Caring and Support” – materiały poświęcone znaczeniu troski i wsparcia nauczyciela dla funkcjonowania ucznia i budowania jego więzi ze szkołą.
    CDC – Teacher Caring and Support
  4. CDC, „Enhance Connectedness Among Students, Staff, and Families” – wskazówki dotyczące wzmacniania relacji między uczniami, rodzinami i pracownikami szkoły.
    CDC – Enhance Connectedness
  5. Centers for Disease Control and Prevention, MMWR, „School Connectedness and Risk Behaviors and Experiences Among High School Students” – analiza zależności między poczuciem więzi ze szkołą a doświadczeniami i zachowaniami młodzieży.
    CDC/MMWR – School Connectedness and Risk Behaviors

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *