System nerwowy szkoły w trybie alarmowym czyli dzień jak co dzień dyrektora szkoły
Gdyby szkoła była organizmem, dyrektor byłby jej układem nerwowym tylko że bez prawa do znieczulenia.
Gdyby szkoła była organizmem, dyrektor byłby jej układem nerwowym tylko że bez prawa do znieczulenia.
Kiedy wchodzi do klasy, nie zawsze od razu rzuca się w oczy. Czasem siedzi w ostatniej ławce, innym razem z zaskakującą pasją opowiada o kosmosie, pociągach albo programowaniu. Uczeń w spektrum autyzmu – choć każdy z nich jest inny – wnosi do szkolnej rzeczywistości niezwykłą wrażliwość, konsekwencję i świeże spojrzenie. To właśnie jego perspektywa pokazuje, jak bardzo szkoła potrzebuje różnorodności i jak wiele może zyskać, gdy naprawdę zacznie ją rozumieć.