Psycholożka o zajęciach dodatkowych
O zdanie zapytaliśmy psycholożkę Kingę Rochalę: – Rodzice często nieświadomie zapisują dziecko na zajęcia, które sami kiedyś przerwali albo których im brakowało. Jeśli ktoś w młodości marzył o grze na pianinie, ale nie miał takiej możliwości, łatwo ulega pokusie, by jego dziecko koniecznie chodziło na lekcje muzyki.
Problem zaczyna się wtedy, gdy dziecko odczuwa presję, że musi spełniać oczekiwania rodzica, a nie rozwijać własne zainteresowania. – Dzieci nie są projektami do zrealizowania. Każde z nich ma swoją drogę i swoje tempo rozwoju. Dobre podejście to obserwacja, co sprawia dziecku radość i satysfakcję. Warto pytać: „Chcesz spróbować?”, zamiast mówić: „Musisz, bo to ci się przyda w życiu” – dodaje ekspertka.
Kinga Rochala podkreśla też wagę odpoczynku. – Balans jest kluczowy. Dziecko potrzebuje czasu wolnego, przestrzeni na spontaniczną zabawę, nudę, spotkania z rówieśnikami. To równie ważne dla jego rozwoju jak dodatkowe lekcje. Przeciążenie zajęciami może prowadzić do frustracji, zmęczenia, a nawet niechęci do nauki. Czytaj więcej: Ola od 1 września grafik ma napięty jak dorosła. „Dzieci nie są projektami do zrealizowania”
