Punktem wyjścia do rozważań są wyniki międzynarodowego badania Health Behaviour in School-aged Children (HBSC), prowadzonego we współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia. Pokazują one, jak poważnym wyzwaniem staje się sposób, w jaki młodzi ludzie postrzegają własne ciało. W najnowszych danych niemal 30 proc. nastolatków uważa się za „zbyt grubych”, przy czym problem zdecydowanie częściej dotyczy dziewcząt – tak ocenia siebie około 34 proc. z nich, w porównaniu z około 24 proc. chłopców. Szczególnie alarmujące są doniesienia dotyczące polskich dziewcząt, które na tle rówieśniczek z innych badanych krajów wyjątkowo krytycznie patrzą na własne ciało. Za tymi procentami nie kryje się jednak wyłącznie niezadowolenie z wyglądu. Badania pokazują, że negatywny obraz ciała wiąże się również z dobrostanem psychicznym młodych ludzi. Dlatego pytanie o to, co nastolatka widzi, kiedy patrzy w lustro, przestaje być wyłącznie pytaniem o wygląd. Staje się pytaniem o jej samoocenę, samopoczucie i sposób, w jaki buduje przekonanie o własnej wartości.
„Jestem za gruba”. „Mam okropne nogi”. „Nie chcę być na zdjęciu”. „Gdybym schudła, wyglądałabym lepiej”.
Nauczyciel może usłyszeć takie zdanie na przerwie, w szatni przed WF-em albo podczas wycieczki, kiedy ktoś wyciąga telefon i proponuje wspólne zdjęcie. Czasem pada półżartem. Czasem koleżanki odpowiadają: „Przestań, przecież jesteś chuda”. I rozmowa się kończy.
Tylko że dla dziewczynki, która wypowiada te słowa, temat nie zawsze kończy się wraz z dzwonkiem na lekcję.
Obraz własnego ciała czyli to, jak człowiek widzi swoje ciało, co o nim myśli i jak wyobraża sobie, że postrzegają je inni – zaczyna kształtować się już we wczesnych latach życia. W okresie dojrzewania nabiera jednak szczególnego znaczenia. Ciało szybko się zmienia, rośnie znaczenie opinii rówieśników, a jednocześnie młody człowiek zostaje wystawiony na nieustanny strumień obrazów pokazujących, jak rzekomo „powinien” wyglądać.
Dane nie pozostawiają wątpliwości, że warto potraktować ten problem poważnie. Najnowsze wyniki międzynarodowego badania Health Behaviour in School-aged Children pokazują, że prawie 30 proc. nastolatków uważa się za „zbyt grubych”. Wśród dziewcząt ten odsetek wynosi około 34 proc., podczas gdy wśród chłopców około 24 proc.
To jednak nie tylko historia o wadze.
To historia o tym, czego młodzi ludzie uczą się o swojej wartości.
Lustro, które nosi się dziś w kieszeni
Jeszcze kilkanaście lat temu nastolatka porównywała się przede wszystkim z koleżankami z klasy, starszą siostrą, aktorkami oglądanymi w telewizji czy modelkami z czasopism.
Dziś lustrem stał się również ekran smartfona.
Dziewczynka może w ciągu kilkunastu minut zobaczyć dziesiątki twarzy bez niedoskonałości, idealnie płaskich brzuchów, wyrzeźbionych sylwetek i perfekcyjnych zdjęć. Nie zawsze wie, ile jest w nich światła, odpowiedniego kąta, retuszu, filtra, makijażu, zabiegów czy po prostu starannej selekcji spośród kilkudziesięciu wykonanych fotografii.
UNICEF zwraca uwagę, że młodzi ludzie bardzo często porównują swój wygląd z obrazami oglądanymi w mediach społecznościowych, a szczególnym sygnałem ostrzegawczym staje się sytuacja, w której nastolatek zaczyna wierzyć, że jego wartość zależy przede wszystkim od wyglądu.
I właśnie tutaj pojawia się przestrzeń dla szkoły.
Nie po to, żeby nauczyciel kontrolował telefony uczniów albo oceniał ich sposób korzystania z mediów społecznościowych.
Po to, żeby nauczyć ich zadawać pytania.
Czy to zdjęcie pokazuje rzeczywistość?
Dlaczego właśnie taki typ sylwetki widzę tak często?
Kto zarabia na tym, że zaczynam czuć się ze sobą źle?
Dlaczego reklama najpierw pokazuje mi „problem”, a chwilę później produkt, który ma go rozwiązać?
To pytania znacznie ważniejsze niż proste: „Ile czasu spędzasz na TikToku?”.
Jedna godzina wychowawcza może rozpocząć bardzo ważną rozmowę
Rozmowę o obrazie ciała można przeprowadzić bez wchodzenia w osobiste historie uczniów i bez pytania kogokolwiek o wagę, dietę czy kompleksy.
Dobrym początkiem może być pokazanie uczniom kilku typowych obrazów z reklam albo mediów społecznościowych i zadanie prostego pytania:
„Co musiałoby się wydarzyć przed zrobieniem tego zdjęcia, żeby wyglądało właśnie tak?”
Uczniowie zwykle szybko zaczynają wymieniać światło, makijaż, pozę, filtr, retusz, dobór ubrania czy wykonanie wielu fotografii.
I wtedy pojawia się kolejne pytanie:
„Skoro wiemy, że ten obraz został skonstruowany, dlaczego mimo wszystko porównujemy z nim siebie?”
Taka rozmowa często prowadzi znacznie dalej niż wykład o szkodliwości internetu.
Można też zaproponować uczniom eksperyment myślowy. Poprosić ich, żeby wyobrazili sobie konto społecznościowe, na którym przez miesiąc pojawiają się wyłącznie osoby o jednym typie sylwetki. Następnie zapytać:
„Jak po miesiącu może zmienić się nasze wyobrażenie o tym, co jest normalnym ciałem?”
To dobry moment, by porozmawiać o algorytmach.
Nie trzeba tłumaczyć ich technicznego działania. Wystarczy uświadomić młodzieży, że platforma nie pokazuje świata takim, jaki jest. Pokazuje kolejne treści podobne do tych, które wcześniej przyciągnęły naszą uwagę.
Uczeń zaczyna wtedy rozumieć, że jego ekran nie jest neutralnym oknem na rzeczywistość.
Jest jej wycinkiem.
„Co lubisz w swoim ciele?” nie zawsze jest najlepszym pytaniem
Dorośli, chcąc pomóc młodym ludziom zaakceptować siebie, czasem próbują namawiać ich do zachwytu nad własnym wyglądem.
Ale nie każdy nastolatek jest gotowy powiedzieć: „Podoba mi się moje ciało”.
I nie musi.
Znacznie bezpieczniejsze może być przesunięcie rozmowy z wyglądu na funkcjonalność.
Na godzinie wychowawczej można zapisać na tablicy jedno zdanie:
„Moje ciało pozwala mi…”
A następnie poprosić uczniów o dokończenie go anonimowo.
„Biegać”.
„Tańczyć”.
„Grać w piłkę”.
„Przytulać mojego psa”.
„Śmiać się”.
„Jeździć na rowerze”.
„Spać”.
„Podróżować”.
„Grać na gitarze”.
„Spotykać się z ludźmi”.
Nagle ciało przestaje być przedmiotem do oglądania.
Zaczyna być czymś, dzięki czemu żyjemy.
To niewielka zmiana perspektywy, ale bardzo ważna. UNICEF zaleca właśnie kierowanie uwagi młodych ludzi także na cechy, umiejętności i wartości niezwiązane z wyglądem.
Nauczyciel też wysyła komunikaty nawet kiedy nie mówi do ucznia
Dzieci uczą się stosunku do ciała również poprzez obserwację dorosłych.
Jeżeli nauczyciel mówi przy uczniach: „Po świętach muszę się w końcu odchudzić”, „Nie mogę tego zjeść, bo pójdzie mi w biodra” albo komentuje wygląd innych osób, przekazuje określony sposób myślenia.
Podobnie działa pochwała:
„Ale schudłaś! Świetnie wyglądasz”.
Dorosłemu może wydawać się sympatyczna. Uczeń może jednak odczytać ją inaczej:
Skoro po schudnięciu wyglądam lepiej, wcześniej wyglądałam gorzej.
Dlatego w szkole warto ostrożnie posługiwać się językiem dotyczącym ciała.
Nie chodzi o zakaz mówienia o zdrowiu, żywieniu czy aktywności fizycznej.
Chodzi o to, aby zdrowia nie utożsamiać automatycznie ze szczupłością, a wartości człowieka z wyglądem.
Ruch może przecież oznaczać energię, sprawność, przyjemność, kontakt z ludźmi i lepsze samopoczucie.
Jedzenie – odżywianie organizmu, przyjemność, kulturę i wspólnotę.
Ciało – możliwość doświadczania świata.
Można zapytać klasę: „Kto na tym zarabia?”
Jedną z ciekawszych lekcji wychowawczych można przeprowadzić wokół rynku beauty i mechanizmów reklamy.
Nauczyciel może zacząć od zdania:
„Wyobraźcie sobie firmę produkującą kosmetyk. Co musi poczuć klient, żeby chciał go kupić?”
Uczniowie szybko dochodzą do odpowiedzi:
„Że czegoś mu brakuje”.
„Że ma jakiś problem”.
„Że inni wyglądają lepiej”.
To otwiera rozmowę o tym, że niezadowolenie z wyglądu może mieć również wartość ekonomiczną.
Można wspólnie analizować reklamy, zastanawiając się, jaki problem najpierw tworzą, a następnie jaki produkt oferują jako rozwiązanie.
„Masz niewystarczająco białe zęby”.
„Twoja skóra nie jest wystarczająco gładka”.
„Twoje włosy są zbyt cienkie”.
„Twój brzuch powinien wyglądać inaczej”.
Taka lekcja nie mówi uczniowi: „Masz lubić swoje ciało”.
Uczy go czegoś znacznie bardziej użytecznego:
„Zastanów się, kto próbuje wpłynąć na to, jak o sobie myślisz”.
Co odpowiedzieć uczennicy, która mówi: „Jestem gruba”?
To jeden z najtrudniejszych momentów.
Naturalny odruch dorosłego brzmi:
„Przecież nie jesteś”.
Problem w tym, że taka odpowiedź nadal pozostawia rozmowę w świecie, w którym najważniejsze pytanie brzmi: jestem wystarczająco szczupła czy nie?
Można odpowiedzieć inaczej.
„Słyszę, że bardzo krytycznie dzisiaj o sobie myślisz”.
Albo:
„Widzę, że to jest dla ciebie ważne. Chcesz o tym chwilę porozmawiać?”
Można też zapytać:
„Co sprawiło, że dzisiaj tak o sobie pomyślałaś?”
Takie zdania nie oceniają wyglądu uczennicy.
Otwierają rozmowę.
I czasami dopiero wtedy dowiadujemy się, że ktoś skomentował jej ciało, że od tygodnia ogląda filmy o odchudzaniu albo że w klasowej grupie pojawiły się żarty dotyczące jej wyglądu.
Są sygnały, których nie warto bagatelizować
Nie każde „źle wyglądam” oznacza kryzys.
Ale jeśli nauczyciel widzi, że uczeń coraz częściej unika wspólnych zdjęć, nie chce przebierać się na WF-ie, obsesyjnie komentuje swoją wagę, gwałtownie zmienia sposób jedzenia, intensywnie ćwiczy z poczucia winy albo zaczyna wycofywać się z relacji, warto potraktować to poważnie.
Rolą nauczyciela nie jest stawianie diagnozy.
Jego rolą może być zauważenie, rozmowa i uruchomienie odpowiedniego wsparcia zgodnie z zasadami obowiązującymi w szkole.
WHO podkreśla, że wspierające środowisko szkolne ma szczególne znaczenie właśnie teraz. W danych z lat 2021–2022 zaledwie 36 proc. piętnastoletnich dziewcząt deklarowało wysoki poziom wsparcia ze strony nauczycieli, podczas gdy wśród chłopców było to 47 proc.
Jednocześnie aż 63 proc. piętnastoletnich dziewcząt mówiło o presji związanej ze szkołą.
To ważny kontekst.
Bo szkoła może być jeszcze jednym miejscem oceny.
Ale może też być miejscem, w którym młody człowiek po raz pierwszy doświadcza zupełnie innego komunikatu:
Nie musisz niczego udowadniać swoim wyglądem.
Nie chodzi o to, żeby wszyscy pokochali lustro
Być może jednym z błędów dorosłych jest przekonanie, że zdrowy obraz ciała oznacza codzienny zachwyt nad sobą.
Nie oznacza.
Nastolatek może jednego dnia lubić swoje włosy, drugiego ich nie znosić. Może być niezadowolony z nosa, skóry czy sylwetki. Dorastanie jest pełne takich zmian.
Celem nie musi być przekonanie młodej osoby:
„Jesteś piękna”.
Znacznie ważniejsze może być przekazanie jej:
„Nie musisz być piękna przez cały czas, żeby być ważna”.
To zdanie zmienia punkt ciężkości.
Z wyglądu na człowieka.
I być może właśnie takiej rozmowy najbardziej dziś potrzebują młodzi ludzie.
Nie kolejnego wykładu o samoakceptacji.
Nie zapewnienia, że „przecież wyglądają dobrze”.
Ale dorosłych, którzy pokażą im, że ciało jest częścią ich życia – a nie egzaminem, który codziennie trzeba zdawać przed lustrem.
Dobra rozmowa z uczniem zaczyna się od przygotowanego nauczyciela
Nie zawsze łatwo znaleźć właściwe słowa, gdy uczennica mówi: „Jestem za gruba”, „Nienawidzę swojego ciała” albo „Chciałabym wyglądać jak ona”. Jeszcze trudniej rozpoznać moment, w którym zwykłe nastoletnie niezadowolenie z wyglądu zaczyna przeradzać się w głęboki kryzys samooceny. Dlatego warto, aby rozmowa o poczuciu własnej wartości uczniów stała się tematem nie tylko godziny wychowawczej, lecz także wspólnej refleksji całej rady pedagogicznej.
Dobrym punktem wyjścia może być szkolenie dla rady pedagogicznej „Jak wspierać proces budowania poczucia wartości u uczniów”. Nauczyciele poznają podczas niego mechanizmy kryzysu samooceny u nastolatków, uczą się rozpoznawać jego objawy i dowiadują się, jak reagować na kompleksy, porównywanie się z innymi czy presję tworzoną przez media społecznościowe i nierealistyczne wzorce prezentowane w sieci. Ważną częścią szkolenia są także praktyczne sposoby wzmacniania realistycznego, pozytywnego obrazu siebie oraz włączania takich działań do codziennej pracy wychowawczej i dydaktycznej.
Bo szkoła nie zatrzyma kultury porównań, filtrów ani internetowych ideałów. Może jednak stworzyć środowisko, w którym młody człowiek nie będzie oceniał swojej wartości przez pryzmat lustra, liczby polubień czy rozmiaru ubrania. A żeby skutecznie wspierać uczniów, warto najpierw wyposażyć w odpowiednie narzędzia tych, którzy są z nimi każdego dnia.
Zorganizuj szkolenie dla swojej rady pedagogicznej i wspólnie zastanówcie się, jak budować szkołę, w której uczniowie uczą się nie tylko matematyki, języków czy historii, ale również dostrzegania własnej wartości.
Źródła:
World Health Organization, Health Behaviour in School-aged Children (HBSC) – międzynarodowe badania dotyczące zdrowia i dobrostanu dzieci i młodzieży:
WHO Europe – HBSC
WHO Europe, „Rising school pressure and declining family support especially among girls” – dane dotyczące presji szkolnej oraz wsparcia ze strony nauczycieli:
WHO Europe – wyniki badań
UNICEF, „Teens and body image” – materiał dotyczący obrazu ciała, mediów społecznościowych oraz sposobów wspierania nastolatków:
UNICEF – Teens and body image
MediaSmarts, „Put Your Best Face Forward” – materiały edukacyjne dotyczące selfie, retuszu, mediów i obrazu własnego ciała:
MediaSmarts – materiały dla nauczycieli
„The impact of body image on low mood: Insights from 154,183 adolescents across 43 countries”, „Journal of Affective Disorders”, 2025 – analiza zależności między obrazem własnego ciała a obniżonym nastrojem nastolatków:
ScienceDirect – publikacja naukowa
Joanna Olekszyk, rozmowa z Magdą Korczyńską, „Polskie dziewczynki mają najgorszy obraz własnego ciała wśród dzieci z 43 krajów”, „Zwierciadło” – materiał stanowiący inspirację do podjęcia tematu:
Zwierciadło – artykuł

